Pozytywne Inspiracje
Forum => Rozwój Duchowy => Wątek zaczęty przez: Frisky w 2015-03-29, 03:16:07
-
tak kontynuując ten arcyciekawy temat niewinności-prawości-przenikliwości
przypowieść Salomona :
Ja, Mądrość, przebywam przy przezorności i rozporządzam rozwagą.
(...)
Moją jest rada i sprawność; Ja jestem przenikliwością; Moją jest dzielność.
Przeze Mnie władają królowie, a rządzący ustanawiają, co jest sprawiedliwe.
Przeze Mnie rządzą władcy, panujący i wszyscy uczciwi sędziowie.
https://www.bible.com/pl/bible/319/pro.8.nbg
-
skutkiem wczorajszego pisania na temat prawości : ) była dzisiaj ciężka przeprawa u mnie, która po kilku godzinach okazała się przeprawą jedynie wewnętrzną, choć wszystko wskazywało że jest to zewnętrznie uzasadnione.... niestety wybory okazały się takie jak wcześniej ...oj duże zaległości mam i niewielkie perspektywy wewnętrznej zmiany : (
o przenikaniu i (niezniszczalnej) przenikliwości u buddystów:
"Powodem, dla którego przeniknięcie Czterech Szlachetnych Prawd może nieść ze sobą niezniszczalną szlachetność ducha są czterema zadaniami, które szlachetne prawdy kładą na nas. Biorąc te zadania za wyzwanie w naszym życiu – nasze wyzwanie jako wyznawcy Oświeconego- na którymkolwiek stopniu rozwoju jesteśmy, możemy awansować aż do niezniszczalnej przenikliwości szlachetnych.
Pierwsza Szlachetna Prawda, Prawda o cierpieniu, jest do pełnego zrozumienia: zadanie, które nam stawia to całkowite jej zrozumienie. Znakiem rozpoznawczym szlachetnych jest to, że nie płyną bezmyślnie za strumieniem życia, lecz starają się zrozumieć egzystencję od samego środka tak uczciwie i przenikliwie jak tylko jest to możliwe. Również dla nas ważnym jest abyśmy zastanowili się nad naturą naszego życia. Musimy próbować badać głębokie znaczenie egzystencji, której granicami są z jednej strony narodziny, a z drugiej śmierć, pomiędzy którymi ta egzystencja podlega wszystkim typom cierpienia wymienionym przez Buddę w Jego rozprawach."
http://sasana.wikidot.com/szlachetnosc-prawd
-
prosty miernik poziomu prawości od Świadków Jehowy:
http://m.wol.jw.org/pl/wol/d/r12/lp-p/1200272937
NIESKAZITELNOŚĆ (niezłomne przywiązanie do prawych zasad)
(Inaczej: niezłomna lojalność [wobec Boga])
(W starszych publikacjach: prawość)
-
idąc tym tropem:
sztuka bycia nieskazitelnym/nieskazitelną
http://www.unplugfromthepatriarchy.com/blog/?p=684
stamtąd definicje jakby łączące to wszystko w całość :
"Co znaczy być nieskazitelnym? Słownik tłumaczy to jako “ niezdolność do popełnienia grzechu” lub “bycie wolnym od winy lub obwiniania”. Niestety te definicje są skażone dualistycznym podejściem do życia. W zjednoczonej świadomości nie ma grzechu lub winy. Celem ludzkiego życia jest wzrost świadomości, uczenie się pewnych lekcji, przejście w czystszy/ bardziej wyrafinowany stan świadomości."
inaczej mówiąc nieskazitelność = niewinność + prawość + przenikliwość
gdzie przenikliwość wiąże się z :
"Klopotliwe drobiazgi/ detale.
Kiedy podejmiesz się jakiegokolwiek zadania, np. wejdziesz w układ ludzki, wybierzesz swoją inkarnację-nieskazitelne wyniki przyjdą przez oferowanie intencji w kierunku wykonania wybranej pracy jak najdokładniej, perfekcyjne, z jak możliwie największą precyzją. Najważniejsze jest kontynuowanie tego procesu do czasu uzyskania całkowitej nieskazitelności. Proces ten można porównać do psa trzymającego w pysku kość, odmawiającego oddania jej dopóki nie przeżuje jej w całości. Na dodatek , intencja uzyskania nieskazitelności musi wyjśc z serca, które jest centrum balansu. Nie ma tam miejsca na fanatyzm lub nieudolnictwo."
"Pracujesz nad szczegółami?
Jeżeli planujesz zostać nieskazitelną/-ym, musisz wyczyścić i wypolerować swoją istotę. Czyścić i polerować. Czyścić i polerować. Dopóki nie błyszczy się jak brylant."
-
całkiem fajny przykład związany z tematem nieskazitelności i jej składowych, astrologiczna jantra:
http://svatantranatha.blogspot.com/2007/01/varga-yantra.html
jako że są tam jakby cztery kręgi to można by rozróżnić prawość, jako działanie/manifestację niewinności, na taką wewnętrzną (8) i zewnętrzną (12) czystość (serca),
przy tym biorąc pod uwagę wzajemne przenikanie się to pierwszy i drugi krąg można by powiązać z niewinnością, drugi i trzeci z prawością, a trzeci i czwarty z przenikliwością, te ostatnie będą najbardziej precyzyjne i złożone ,biorąc pod uwagę nie tylko liczbę płatków ale też ilość "varga charts" i układów z tym związanych i nakładanych na to
przyglądając się pięciu poziomom o których on tam pisze można je połączyć z 5 żywiołami i wtedy przenikliwy będzie tam żywioł powietrza (wiatru), a najbardziej akaszy (płatki piątej czakry)
i jeszcze w nawiązaniu do tego:
"Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą" (Mt 5, 8).
Czym zatem jest czystość serca? Obejmuje ona całego człowieka, każdy wymiar jego życia: duchowy, moralny, psychiczny, fizyczny. Z wypowiedzi Jezusa możemy wywnioskować, że wyraża ją prawość, szczerość, zgodność postępowania człowieka z nastawieniem jego wnętrza, czyli wykluczenie wszelkiej dwuznaczności postępowania. Te przymioty serca wyraża grecki przymiotnik katharos. Ciekawa rzecz, że nie oznacza on czystego serca jako czegoś gotowego, z czym się rodzimy. Katharos wskazuje na wysiłek oczyszczania serca, by stawało się ono coraz piękniejsze i bardziej podatne na działanie Bożego Ducha.
http://www.karmel.pl/lektorium/rekolekcje/baza.php?id=31
Z intencjami ludzkich dokonań może być tak jak ze złotonośną rudą. Wydobywa się jej ogromne ilości liczone w tonach, ale po przetopieniu w hucie otrzymuje się z nich zaledwie kilogramy złota. Na progu wieczności, gdy Bóg – miłośnik ukrytej prawdy – przetopi w swoim świetle rudę twoich ziemskich dzieł i słów, ile z tego wszystkiego pozostanie drogocennego kruszcu prawych i czystych intencji?
Prawość i czystość intencji zachwycają oko Boga. "
-
Frisky,
Przypomniałeś mi wcielenie, kiedy to praktykowałam taką nieskazitelność. A skutkiem było ogromne poczucie winy za nawet najdrobniejszy błąd w następnych wcieleniach. Nieakceptacja najdrobniejszych skaz i ułomnosci.
Teraz wolę rozwijać zaufanie, że Bóg mnie kocha taką jaka jestem. Z całym dobrodziejstwem inwentarza :)
-
Lilliole
: )
różne rzeczy przy tym wywalają, nie dalej jak wczoraj czytałem w necie kobietę która tak samo do tego podchodziła,
nie rozumiem : ) tylko czemu piszesz że "taką nieskazitelność", bo na mój gust rozwijając niewinność jako podstawę takiej nieskazitelności nie można mieć skutkiem tego poczucia winy, bo skutkiem rozwijania niewinności jest niewinność : D
podobnie mogliby powiedzieć ci którzy rozwijali sobie poczucie niewinności działając przy tym w nieprawy sposób i w efekcie doświadczając tego negatywnych skutków oraz zakłamania, a potem na widok słowa niewinność i na pomysł jej rozwijania, mogliby pisać w tym klimacie że "rozwijałem taką niewinność, myślałem że mogę robić co chcę i że to mnie ochroni a skutki tego były opłakane"
jeszcze ŚJehowy o znaczeniu biblijnym:
"Człowiek nieskazitelny to ktoś zdrowy lub zupełny pod względem moralnym, uczciwy i nienaganny.
Hebrajskie słowa tłumaczone na „nieskazitelność” i spokrewnione z nimi wyrazy (tom, tummáh, tam, tamím) pochodzą od rdzenia słowotwórczego oznaczającego coś „zupełnego”, czyli „całego” (por. Kpł 25:30; Joz 10:13; Prz 1:12). Tamím szereg razy opisuje to, co jest zdrowe, całe i nieuszkodzone, np. zwierzęta ofiarne (Wj 12:5; 29:1; Kpł 3:6). Częściej jednak wymienione terminy określają zdrową, nienaganną postawę moralną.
Kiedy słowo tamím odnosi się do Boga, można je słusznie przetłumaczyć na „doskonały”"
http://wol.jw.org/pl/wol/d/r12/lp-p/1200002182
-
och cóż za niedopatrzenie, przecież nie było jeszcze w tym wątku moich ulubionych ostatnio fragmentów z biblii, więc musowo muszę wkleić, o stawaniu się nieskazitelnym, poprzez rozwijanie trzech przenikających się i w sumie nieodłącznych cech:
"Prawość niewinnego równa mu drogę, (...)
(...) przenikliwość prawych wybawia."
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=549&slowa=prawo%B6%E6
-
Frisky,
moim zdaniem mieszasz pojęcia. Niewinność to niewinność. A nieskazitelność to nieskazitelność. A prawość to jeszcze coś innego.
Nie wiem czemu sugerujesz, że mi wywala :) Po prostu przypomniałam sobie jak rozwijałam nieskazitelność i doskonałość i do czego mnie to doprowadziło.
Ale oczywiście Ty możesz sobie rozwijać nieskazitelność jeśli chcesz. Ja jednak wolę rozwijać akceptację.
-
Frisky
Prawość, niewinność, przenikliwość to stany idealne. Do osiągnięcia przez osoby oświecone, a nie przez zwykłych zjadaczy chleba.
Do tych stanów się dąży. Ale trzeba przy pamiętać o akceptacji i wybaczaniu słabości ułomności i ustępstw, bo inaczej to dążenie zamienia się w pasmo samokatowania, obwiniania i udręki.
-
Tak, koncentracja na nieskazitelności mogła nieźle karmicznie namieszać !
Człowiek czuje się spięty, gdy cokolwiek robi, bo a nuż popełni jakiś błąd.
A nuż go gawiedź zauważy i wytknie :)
A Bóg mnie kocha taką, jaka jestem :))
Rozkminianie takich popierdółek - niewinność, nieskazitelność....
Tymczasem ludzie sobie żyją, chwaląc Boga swoją twórczością. Medytują. Dziękują za całe dobro jakie ich spotyka. A jak już i do tego doszli, to za całość doświadczeń ;))
-
Rozkminianie takich popierdółek - niewinność, nieskazitelność....
Tymczasem ludzie sobie żyją, chwaląc Boga swoją twórczością. Medytują. Dziękują za całe dobro jakie ich spotyka. A jak już i do tego doszli, to za całość doświadczeń ;))
To mi się podoba :-)
Co prawda czasem potrzebne jest skupienie na konkrecie, np.: takiej niewinności, ale już intelektualne rozkminianie szczegółów bywa zbędne,
choć niekórym pewnie do czegoś się przydaje.
-
Frisky,
i jeszcze przysłowie :
Wśród dobrych tak bywa -
Różnica poglądów przyjaźni nie zrywa.
: )
A to dla ciebie - ode mnie :)
https://www.youtube.com/watch?v=3MkkGU7Q6oQ&list=RDodysy3x3hwY&index=19 (https://www.youtube.com/watch?v=3MkkGU7Q6oQ&list=RDodysy3x3hwY&index=19)
-
Tak, koncentracja na nieskazitelności mogła nieźle karmicznie namieszać !
Człowiek czuje się spięty, gdy cokolwiek robi, bo a nuż popełni jakiś błąd.
A nuż go gawiedź zauważy i wytknie :)
A Bóg mnie kocha taką, jaka jestem :))
Rozkminianie takich popierdółek - niewinność, nieskazitelność....
Tymczasem ludzie sobie żyją, chwaląc Boga swoją twórczością. Medytują. Dziękują za całe dobro jakie ich spotyka. A jak już i do tego doszli, to za całość doświadczeń ;))
haha, ale w czym jest problem? i gdzie tu jest sprzeczność między niewinnością, prawością i przenikliwością? wg mnie nie ma żadnej, ktoś tam pisze że woli rozwijać akceptację i ufność, znowu pytanie, gdzie jest w tym jakakolwiek sprzeczność? ano sprzeczność powstaje przy obecności negatywnych skojarzeń i wywalanek (wspomnień błędnych praktyk)
dla jednych popierdułką jest niewinność dla innych wdzięczność, w zależności od tego jakie ludzie mają obciążenia : )
Grazyna Anna
inaczej to dążenie zamienia się w pasmo samokatowania, obwiniania i udręki.
pisałem o rozwijaniu niewinności jako podstawie tego wszystkiego ..... hellooou : ), więc uwagi o wchodzeniu w kanał tudzież powiązanej z tym wybiórczości postrzegania, czy zaślepionym nakładaniu negatywnych skojarzeń traktowanych nagle i nie wiedzieć czemu jako prawd objawionych, no to raczej nie do mnie... :
ludzie nagle preferują tutaj wydumane podejście jak zwolennicy medycyny akademickiej ( czyli wolą dzielić ) a ja wolę takie holistyczne i praktyczne , więc wg mnie spokojnie można połączyć to z wybaczaniem, zaufaniem i wszelkimi innymi pozytywnymi cechami , nagle macie z tym problem?
hydrozagadka
niektórzy preferują zrozumienie i uświadomienie tego jak przekłada się to na praktyczne sprawy, kiedyś był taki gostek który uważał i afirmował, że jest niewinny a przez to ponad prawem karmy, więc w poczuciu bezkarności coś ukradł ...i musiał uciekać z kraju, można powiedzieć że odosobniona sprawa , jednak tutaj na forum niedawno kobieta po wielu latach rozwoju zapytała w ten deseń, czyli czy i w ogóle są jakieś skutki nieprawości w połączeniu z niewinnością... bo skoro ktoś czuje się niewinny to nie powinien mieć negatywnych skutków jakichkolwiek działań, ciekawe skąd wzięła albo od kogo przejęła to objawienie ? bo do czego to prowadzi to już wiem : )
********************
Wnioski ogólne:
wcześniej było bardziej o niewinności, która nie przekłada się na prawość
teraz jakby wyszły traumy i karmy związane z prawością rozumianą jako przymus prawego działania ze wszystkimi presjami manipulacjami, auto(destrukcją) itp. czyli praktykami pozbawionymi zdrowego fundamentu oraz... przenikliwości,
taka wina i bezrozumność pod szyldem prawości, przenoszona na kolejne wcielenia,
więc może komuś przyda się do czegoś to uświadomienie i zobaczy praktyczną wartość pogłębiania zrozumienia prowadzącego do doświadczenia własnej doskonałości- nieskazitelności na duchowej ścieżce? a może nawet zobaczy wartość tego w codziennym życiu?
...no to żeście mnie zaskoczyły haha
-
Frisky,
haha, ale w czym jest problem? i gdzie tu jest sprzeczność między niewinnością, prawością i przenikliwością?
1) Kto mówi o problemie ?
2) Kto wspomina o sprzeczności ? :)
sprzeczność powstaje przy obecności negatywnych skojarzeń i wywalanek (wspomnień błędnych praktyk)
-again : wniosek na podstawie błędnego założenia, że ktos mówi o sprzeczności między popierdółkami :)
I w związku z tym ... obecne u niego są negatywne skojarzenia i wywalanki- wspomnienia błędnych praktyk
Uff, no diagnoza niczego sobie :))
.no to żeście mnie zaskoczyły haha
A widzisz ?
Jak pilnie "niektórzy tutaj" czytają twoje posty ?
Nie ma to jak lively exchange of views, nieprawdaż ? ;)
And - my pleasure :)
-
Tess
Rozkminianie takich popierdółek - niewinność, nieskazitelność....
Tymczasem ludzie sobie żyją,
... no to mi się zdawało tylko że to było w takim ujęciu przeciwstawiane sobie : ) do tego odniosłem wrażenie że tylko te ww. cechy to popierdółki, no ale teraz skoro już jasne jest że nagle wszystko to popierdółki haha, no to jak dla mnie nie ma tematu
obecne u niego są negatywne skojarzenia i wywalanki- wspomnienia błędnych praktyk
dokładnie z tego to wynika : )
-
No jak się komuś cos zdaje, to potem odnosi różne wrażenia ;)
Jak dla mnie nadal rozkminianie tych subtelności to zawracanie .....
Zająć się w tym czasie można kreacją :)
I mówisz, że ludzie nagle tutaj preferują wydumane podejscie , jak zwolennicy medycyny akademickiej a ty wolisz holistyczne i praktyczne.
Ja tych ludzi 'nagle tutaj' nie dostrzegam :)
I nie jest to dokładnie na abarot ? ;)
I napisałeś coś czego nie pojmuję : "Dokładnie z tego to wynika".
Co z czego , wg ciebie ?
-
Tess
Jak dla mnie nadal rozkminianie tych subtelności to zawracanie .....
Zająć się w tym czasie można kreacją :)
no dokładnie o tym mówię i naprawdę nie wiem ( w sumie nie muszę haha) , czemu raz w taki sposób piszesz, potem nagle wycofujesz, a teraz znowu do tego przyznajesz:
przeciwstawiasz jedno drugiemu i uznajesz, że jedno to pierdoły, a drugie to coś cennego
ok, przyjąłem do wiadomości jak już wcześniej pisałem i nie widzę korzyści z ciągnięcia tego tematu , szkoda mi czasu na takie popierdółki : )
-
hydrozagadka
niektórzy preferują zrozumienie i uświadomienie tego jak przekłada się to na praktyczne sprawy, kiedyś był taki gostek który uważał i afirmował, że jest niewinny a przez to ponad prawem karmy, więc w poczuciu bezkarności coś ukradł ...i musiał uciekać z kraju, można powiedzieć że odosobniona sprawa , jednak tutaj na forum niedawno kobieta po wielu latach rozwoju zapytała w ten deseń, czyli czy i w ogóle są jakieś skutki nieprawości w połączeniu z niewinnością... bo skoro ktoś czuje się niewinny to nie powinien mieć negatywnych skutków jakichkolwiek działań, ciekawe skąd wzięła albo od kogo przejęła to objawienie ? bo do czego to prowadzi to już wiem : )
Nie ma to jak doprowadzanie wniosków ad absurdum;)
Drogi Frisky, mój komentarz do postu Tess "intelektualne rozkminianie szczegółów bywa zbędne, choć niektórym pewnie do czegoś się przydaje" nie oznaczał, że nie należy myśleć przyczynowo-skutkowo, lecz że zapętlanie się w teoretycznym rozkminianiu pewnych spraw, zamiast doświadczania ich w praktyce może prowadzić na manowce, lecz że to teoretyzowanie niektórym jest potrzebne, by w ogóle mogli zacząć potem przejawiać i doświadczać w życiu te rozkminiane teorie ;)
-
hydrozagadka
tu jest zgoda :
zrozumienie jest podstawą do przejawienia, bo jak można przejawiać niewinność w ogóle nie rozumiejąc tego?
ale
co do tego definitywnego oddzielenia teorii i praktyki to coś nowego dla mnie, wiadomo na początku jest teoria i przechodzi się do praktyki, czyli to o czym piszesz i co jedynie w tym widzisz (z jakichś powodów w które nie wnikam ), ale może widzisz nie tylko to , ale z jakichś powodów , o tym nie piszesz? : )
ok, mniejsza z tym,
więc dla tych którzy tylko tak na to patrzą i tak chcą to widzieć :
warto sobie uświadomić, że, o dziwo! można poszerzyć patrzenie i pogłębić zrozumienie , czyli już w trakcie praktykowania można (i warto) to robić i będzie to miało pozytywny wpływ na praktykę, wybory oraz skutki,
co więcej , czyli jakby tego było mało! : ) można wejść w doprecyzowanie (czyli rozwijać przenikliwość ) i to będzie wtedy np. ostatni etap do pełnego urzeczywistnienia!
inaczej mamy takie kwiatki gdzie wchodzi kilka osób które z pełnym przekonaniem spłaszczają obraz do poziomu swojego (skażonego negatywnymi skojarzeniami i doświadczeniami karmicznymi) rozumienia i/albo do ograniczonego sposobu patrzenia
nie ma nic w tym złego : ) tylko że mija się to z tym o czym piszę mniej, bardziej lub zupełnie, np. komuś się przypominają jakieś negatywne karmiczne sprawy z błędnym zrozumieniem w tle czym jest niewinność i prawość ( jako składowymi nieskazitelności) ... i dalej mu się wydaje i próbuje mi wpierać, że praktykował dokładnie coś takiego o czym piszę ... no doprawdy wywołuje to moje zdumienie : )
jak będzie wyglądało kreowanie sobie czegokolwiek przy tak negatywnych wyobrażeniach związanych z niewinnością, prawością i nieskazitelnością?
na czym będzie się opierać i z czym będzie się u kogoś takiego wiązać np. ufność?
dramatyczne pytania : )
-
tak porównując zależność niewinności z prawością , taki przykład gdzie gościu pisze o mocy :
MIARĄ MOCY DUCHOWEJ JEST JEJ SKUTECZNOŚĆ W WYMIARZE FIZYCZNYM
http://ciemnanoc.pl/2014/08/27/duchowosc-biernosc-czy-dzialanie/
one znowu istnieją jakby razem w idei i jej przejawieniu: moc i skuteczność, podobne też będą perturbacje gdy postawi się na skuteczność w poczuciu niemocy, albo gdy będzie się żyło w złudnym przekonaniu i poczuciu mocy... pozbawionej skuteczności
ok no to teraz można by to znowu połączyć w większą całość jednym wspólnym słowem, choć ciekawie też piszą o wartości zrozumienia (gdzie rodzaj wiedzy może oznaczać też jej wersję powierzchowną albo pogłębioną, czyli poziom przenikliwości):
"Moc zależy od tego jakiego rodzaju wiedzę się posiada. Po cóż poznawać rzeczy bezużyteczne?
Ścieżka pozbawiona serca [tj. bez akcentowania w rozwoju miłości jako podstawy doskonalenia duchowego] kusi ludzi, obdarzając ich poczuciem mocy. odczuciem, iż mogą dokonać tego, czego zwykli ludzie nie potrafią. Na tym właśnie polega pułapka ... Ścieżka pozbawiona serca obróci się przeciwko kroczącemu nią człowiekowi i unicestwi go.
Należy prowadzić mocne, spokojne życie.
Osobista siła wojownika zależy od jego nieskazitelności."
http://www.swami-center.org/pl/text/Juan_Matus.html
-
"Na tle Starego Testamentu można uznać Psalm 51 [50] za syntezę procesu powracania do pierwotnej nieskazitelności"
http://blogmedia24.pl/node/65312
więc zerknąłem i bardzo ciekawe wrażenia związane z odsłanianiem pierwotnej niewinności i czystości (jako tej ukrytej prawdzie) przesłoniętej przez przyczyny i skutki nieprawości (czyli odpowiednio winy i grzechu), taka ładna i ufna modlitwa o uwolnienie od karmy, ze szczególnym uwzględnieniem obciążeń i traumy narodzin, czyli również od zaślepień - o rozwinięcie przenikliwości :
Zmiłuj się nade mną, Boże, w swojej łaskawości,
w ogromie swego miłosierdzia wymaż moją nieprawość!
4 Obmyj mnie zupełnie z mojej winy
i oczyść mnie z grzechu mojego!
5 Uznaję bowiem moją nieprawość,
a grzech mój jest zawsze przede mną.
6 Tylko przeciw Tobie zgrzeszyłem
i uczyniłem, co złe jest przed Tobą,
tak że się okazujesz sprawiedliwym w swym wyroku
i prawym w swoim osądzie.
7 Oto zrodzony jestem w przewinieniu
i w grzechu poczęła mnie matka.
8 Oto Ty masz upodobanie w ukrytej prawdzie,
naucz mnie tajników mądrości.
9 Pokrop mnie hizopem, a stanę się czysty,
obmyj mnie, a nad śnieg wybieleję.
10 Spraw, bym usłyszał radość i wesele:
niech się radują kości, któreś skruszył!
11 Odwróć oblicze swe od moich grzechów
i wymaż wszystkie moje przewinienia!
12 Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste
i odnów w mojej piersi ducha niezwyciężonego!
http://www.nonpossumus.pl/ps/Ps/51.php
-
mała korekta do tego co napisałem o grzechu :
prawość wiąże się z pozytywnymi czynami a grzech byłyby to nieprawe czyny, które przynoszą negatywne karmiczne skutki,
przy tym każdy czyn ma swoje przy-czyny, które je tworzą, więc przy nieprawych czynach stwarza je przyczyna zwana ogólnie winą, a przy prawych czynach zasługą, albo jest nią cecha czystej natury - niewinność
orzeczenie o winie lub niewinności dotyczy obecności lub braku w kimś negatywnej przyczyny sprawczej jakiegoś negatywnego zdarzenia i działania , ale wina jest czymś co powstało i może zaniknąć, podobnie jak jej wszystkie skutki ,
niewinność jest czymś co jest niezmienne, ale może zostać (jej doświadczanie,odczucie i/lub przejawienie) przesłonięte przez jakieś stworzone i podtrzymywane przyczyny-winy i związane z nimi działania (grzechy) oraz karmiczne skutki tego, jedynie w tym sensie można utracić niewinność
więc byłyby to dwa rodzaje czynników które mają wpływ na stan i przejawianie się duszy, nabyte i związane z pierwotna naturą :
wina+grzech+zaślepienie = neg. karma
niewinność+ prawość+ przenikliwość = nieskazitelność
można dodać inny rodzaj nabytych czynników związany z zasługą i pozytyw. karmą , ale nie mam pomysłu jak to bardziej rozpisać : )
zaprzeczanie winie niekoniecznie musi skutkować uwolnieniem, (choć dobre jest dla pewnej grupy ludzi, która w tym toksycznym stanie poczucia winy zasmakowała, albo ktoś je im wmówił, a nie ma ku temu żadnych innych podstaw), zwłaszcza gdy tak rozwijane poczucie niewinności nie przekłada się na zmiany w sposobie zachowania, czyli na prawe działania, bo wtedy wciąż jest to bliższe grzechowi i zaślepieniu, a gdy mija się ze stanem faktycznym (czyli istnieją obciążające przyczyny) wtedy jest to ładnie brzmiąca forma zakłamania i wszystko to razem i z osobna, choć doraźnie poprawia samopoczucie, wciąż podlega pierwszemu równaniu : )
przyznanie się do błędu, uświadomienie sobie , rozpoznanie przyczyn i wzięcie odpowiedzialności, czyli uznanie swojej winy , grzechu i zaślepienia jest nieodłącznym elementem uwalniania się od karmy, tudzież nawrócenia (powrotu na właściwą drogę) - jedynie fiksacja na tych neg. składnikach i przejawach ignorancji (np. wpadnięcie w błędne koło obwiniania się za błędy, albo utożsamienie się z winą) jako kolejny przejaw zaślepienia, prowadzi do pogłębienia problemów zamiast ich rozwiązywania : )
-
niewinność (jak i zasługa) wiąże się z prawością czyli działaniem zgodnym z Prawem, ale czym jest Prawo?
(...) pytanie, które mi zadałeś jest trudne i niełatwo na nie odpowiedzieć, bo trudno zdefiniować, czym jest Prawo (dharma) i czym jest Bezprawie (adharma). Mimo trwających od dawna dyskusji, nikt nie potrafił uczynić tego w sposób w pełni zadowalający.
Niektórzy twierdzą, że Prawem jest to, co zostało zawarte w świętych naukach (śruti). Inni się z tym nie zgadzają. Ja sam uważam, że w świętych naukach (śruti) nie wszystko zostało wypowiedziane.
Prawo zostało ogłoszone przez Brahmę, aby sprzyjać dobru i wzrostowi wszystkich żywych istot i powstrzymać je od ranienia się nawzajem. Prawem jest więc to, co zapobiega ranieniu żywych istot. Prawo-dharma (słowo dharma znaczy to, co podtrzymuje, dostarcza wsparcia) zawdzięcza swą nazwę temu, że jest tym, co podtrzymuje życie wszystkich żywych istot. I faktycznie wszystkie żywe istoty zależą od Prawa. Prawem jest więc wszystko to, co jest zdolne do dostarczania wsparcia wszystkim żywym istotom."
http://tlvp.net/~b.mikolajewska/booknook/Mahabharata/Opow-128.htm
wina wiąże się z grzechem czyli działaniem niezgodnym z Prawem, sprawia, że ktoś inny działając przeciw takiemu grzesznikowi, wspiera Prawo, a w tej wersji winy-zasługi nawet do takiego stopnia:
"Hipokryci, którzy w swym sercu odrzucają obowiązki swej kasty, lecz próbują je ciągle realizować za zapłatę, powinni zostać ukarani śmiercią. Tacy ludzie uważają, że w całym świecie nie ma niczego, co stałoby wyżej od bogactwa. Nie wolno ich tolerować. Nie powinno się w ich towarzystwie jeść posiłków. Należy uważać ich za upadłych z racji swych grzechów. Bez rytuałów ofiarnych i umartwień, pozbawieni człowieczeństwa i boskiej łaski są jak umarli. Tracąc swe bogactwo tracą wszystko. Jedynym, co mogłoby ich uratować jest prawość i realizowanie własnych obowiązków.
Ten, kto zabija takiego hipokrytę, nie popełnia grzechu. Zabija bowiem kogoś, kto już od dawna jest martwy, kto sam siebie zabił swymi czynami. Tacy grzesznicy w zależności od charakteru ich oszustwa są jak wrony lub sępy i po śmierci rodzą się ponownie w ciele wrony lub sępa.
Na uczciwość należy odpowiadać uczciwością, a nieuczciwość należy pokonywać przy pomocy nieuczciwości”
niewinność chroni w ten sposób że nie popełnia się nieprawych czynów i w ten sposób nie doświadcza się ich negatywnych skutków, jeżeli ktoś jednak je popełnia i wciąż uważa się za niewinnego to wg mnie słusznie nazywany jest hipokrytą, a gdy w ten sposób stara się uniknąć odpowiedzialności to raczej czeka go rozczarowanie
-
Ok, skoro brak już :-) chętnych do dyskusji na te tematy i co by nie prowadzić blogo-monologu , który nikogo poza autorem (tu pozdrawiam siebie haha ) nie interesuje,
więc na deserek jeszcze końcówka psalmu 25 , czyli (na czym polega) niezawodna ochrona Boga w którym słusznie pokłada się nadzieję:
Strzeż mojej duszy i wybaw mnie,
bym się nie zawiódł, gdy się uciekam do Ciebie.
Niechaj mnie chronią niewinność i prawość,
bo w Tobie, Panie, pokładam nadzieję.
-
"skoro brak już :-) chętnych do dyskusji na te tematy i co by nie prowadzić blogo-monologu (http://designersites.pl/cudaducha/?topic=1213.msg82403#msg82403)"
a od kiedyż to koledze nagle nie w smak prowadzenie blogo-monologu, że tak przenikliwie zagaję?
bo to mi przypomna nieodżałowanej pamięci koleżankę Olę, która (zanim zwątpiła) proponowała kiedyś, by wprowadzić tu na forum taki nowy ficzer, i udostępnić użytkownikom ekstra dodatkową przestrzeń, właśnie na swe wynurzenia, w formie mikro-blogo-monologów, na których dana osoba raz, że spełniała by się jako admin, a dwa -- mogła bez przeszkód publikować strumień świadomości
proroctwo?
-
a od kiedyż to koledze nagle nie w smak prowadzenie blogo-monologu, że tak przenikliwie zagaję?
: D
:::::::::::::::::::: + :::::::::::::::::::::::::::::
a to jeszcze słowo na dzień tak przy okazji, czyli rozwiązanie zagadki powodzenia grzeszników dzięki.... przenikliwości zwanej również wnikliwością:
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=906&werset=6#W6
:::::::::::::::::::: +++ :::::::::::::::::::::::::::::
-
kontynuując połączenia cech wewnętrznych z ich przejawieniami:
niewinność wiąże się z prawością, moc ze skutecznością ... a ufność z odwagą
ładny przykład od ŚJehowy, w ogóle te biblijne przykłady są jakby mniej związane z myśleniem życzeniowym i magicznym (w rodzaju poczucie niewinności chroni mnie od skutków moich działań) , a bardziej łączące to co duchowe z tym co praktyczne, co nie dziwne bo byli mistrzami w stosowaniu prawa karmy:
„Ja nie jestem sam, ponieważ ze mną jest Ojciec” (Jana 16:32). Co wyraźnie przebija z tych wypowiedzi? Niewzruszone zaufanie do Jehowy. Jeśli rozwijamy podobną ufność do Boga, doda nam ona odwagi w obliczu każdej napotkanej przeciwności (odczytaj Psalm 46:1-3).
Bóg jest dla nas schronieniem i siłą,+
pomocą łatwą do znalezienia w czasie udręk.+
2 Dlatego nie będziemy się bać, choćby ziemia doznała zmiany+
i choćby góry, chwiejąc się, wpadły w serce rozległego morza;+
3 choćby jego wody się kłębiły, pieniły,+
choćby góry się kołysały od jego wzburzenia.
i jeszcze:
http://www.faustyna.eu/rozwazania4_pl.htm
"Ufność daje męstwo i siłę do wytrwania w najtrudniejszych okolicznościach życia.
Dlatego św. Jan Chryzostom nazywa ufność hełmem, który zasłania duszę przed pociskami nieprzyjaciół. "
stamtąd kolejny element do równania:
"Ufność w Miłosierdzie Boże jest uznaniem wszechmocy, dobroci i litości Stwórcy. Przez takie uznanie składamy Bogu hołd najwyższy, który otwiera bramy nieba i sprowadza na duszę liczne łaski Boże. Dlatego Psalmista powiada: "łaska ogarnia ufających Panu" (Ps 32,10).
Kto zaś ufa nie Bogu, lecz sobie, swemu rozumowi, bogactwom, stosunkom, ten stawia tamę Miłosierdziu Bożemu."
"Oto Bóg jest zbawieniem moim! Będę miał ufność i nie ulęknę się, bo mocą moją i pieśnią moją jest Pan. On stał się dla mnie zbawieniem!"(Iz 12,2).
więc co go zbawiło? opisuje to bardzo proste równanie:
ufność+odwaga+łaska = zbawienie
-
"Ufność daje męstwo i siłę do wytrwania w najtrudniejszych okolicznościach życia."
co takiego wynika jeszcze z tego stwierdzenia wziętego z obserwacji starotestamentowych badaczy, jak i chrześcijan... i nie tylko?
ano to że podobnie jak w przypadku niewinności, ufność nie chroni przed skutkami czynów popełnionych/nadal popełnianych w stanie nieufności-lęku-zaślepieniu i mniej lub bardziej związanych z tym wszelkich nieprawości,
ufność pozwala wyjść z kolein opartych na nieufności, pozwala przejść przez wszelkie ograniczenia i karmiczne skutki, przebić się i wyjść z kokonu zbudowanego m. in. z lęku oraz powracających skutków tego ( np. w formie najtrudniejszych okoliczności życia) i otworzyć się na łaskę,
jednocześnie czasem mam wrażenie że do ufności podchodzi się jak do czegoś co ma oddalić to co zagraża i obciąża, taka próba (kolejnego) uniku, a jej działanie jednocześnie ochronne, jak i wyzwalające, jest zgoła odmienne:
ufność automatycznie kieruje i zbliża nas do zbawienia czyli również w pierwszej kolejności (zgodnie z równaniem) do wszystkiego tego co od łaski zbawiającej oddziela, i to na wszystkich poziomach, im większa ufność tym większe wyzwania, przeszłe skutki i obecne wypaczenia jakby szybciej oraz mocniej zaczynają się manifestować i w zależności od stopnia ugruntowania ufności, zmierza to do przekroczenia ( i w efekcie w dalszej kolejności zupełnego od/roz-puszczenia przez łaskę) albo do odepchnięcia delikwenta i powrotu do stanu początkowego,
czyli działa to wprost proporcjonalnie do tego z jaką siłą (ufnością) dusza dąży do przekroczenia ograniczeń, dlatego właśnie miarą ufności jest odwaga - albo z pełną ufnością przekraczasz ten próg czyli niezależnie od tego co się w trakcie tego procesu dzieje, albo zaczynasz próbować warunkować i kontrolować ten proces, chronić się samemu i w efekcie tych przejawów nieufności oraz przywiązań (znowu) się cofasz, zniechęcasz... tudzież zbierasz siły do kolejnej próby : )
więc podobnie jak przy innych cechach ufność bez odwagi jak i odwaga bez ufności stwarzają pewne perturbacje i nie ma wtedy spływu łaski
-
spinając to wszystko kolejnym ciągiem/równaniem :
zarówno ufność jak i niewinność związane są ze szczerością, zresztą jak widać na przykładzie psalmu 51 trochę poniżej w tym wątku szczerość jest podstawą dla uwolnienia od karmy /wymazania grzechów - zarówno w aspekcie szczerego proszenia jak i przyznania się przed sobą i Bogiem do wszystkiego co związane jest z karmiczną przy-czyną czyli winą i takimiż neg. czynami, czyli grzechami,
a w jaki sposób łączyłoby się to z przejawieniami z poprzednich równań, w rodzaju prawości i odwagi? jest w nich element wzięcia/uznania własnej odpowiedzialności (np. za czyny, czyli jest w tym akceptacja i uznanie prawa oraz skutków), bardzo mocno podkreślony również w psalmie 51, dopiero w efekcie przyjęcia tej postawy szczerości+ odpowiedzialności pojawia się miłosierdzie, jako ta osiągnięta/dodana "z góry " istotna, uwalniająca wartość - całkiem podobnie do przenikliwości i łaski w poprzednich równaniach
ok więc, jeszcze tylko takie ładne zakończenie do tego wszystkiego pokazujące skąd się bierze trzeci element w każdym z tych równań, zaczerpnięte z "kwadransu szczerości":
"Przyjęcie odpowiedzialności za swoje grzechy nie oznacza "auto-ekspiacji". Człowiek nie jest w stanie sam ukarać się za swoje grzechy.
Nikt przecież nie może samego siebie wykupić,
ani nie uiści Bogu ceny za siebie należnej.
Nazbyt jest kosztowne wyzwolenie duszy,
i nigdy mu na to nie starczy,
aby żyć wiecznie i nie ulec zagładzie. (Ps 49)
http://mateusz.pl/duchowosc/kwadrans_szczerosci/07.htm
wyglądałoby to więc tak:
szczerość+ odpowiedzialność+ miłosierdzie= odkupienie zawiera się w nim odpowiednio
niewinność+ prawość+ przenikliwość= nieskazitelność, jak i
ufność+ odwaga+ łaska= zbawienie
tak się zastanawiałem jeszcze nad mocą i skutecznością, jak dokończyć to równanie? : )
i droga do wyzwolenia byłaby tu uwolnieniem od przymusu doświadczania wiążących skutków działań, więc może tak?
moc+ skuteczność+ nieprzywiązanie= wolność
zresztą w każdym z tych równań zawierają się pozostałe równania, dlatego pisałem na początku ( choć wtedy jeszcze tego tak dokładnie nie widziałem), że nie ma między nimi jakiejkolwiek sprzeczności : )
pierwsze w tych wszystkich równaniach są jakby cechy "źródłowe" które warto rozpoznać i ugruntować się w nich, następnie idą cechy przejawiane które warto w oparciu o te pierwsze zamanifestować, jako trzecie, czyli na końcu, do tych dwóch poprzednich dochodzą cechy osiągane/albo dodane (w zależności od podejścia i sposobu patrzenia) , które dopiero zapewniają końcowy efekt
inaczej mówiąc dopiero trzeci element wymazuje ostatecznie błędy z poprzednich poziomów zwłaszcza tego środkowego, związanego z działaniem i jego skutkami, pierwszy i drugi składnik równania sprawia że nie tworzy się kolejnych, wygląda to na warunek wstępny, konieczny, ale bez trzeciego "osiągniętego/dodanego" składnika wciąż niewystarczający
-
ten trzeci element z każdego z tych równań, można by scharakteryzować jeszcze tak:
" wg Mateusza 13:12
οστις γαρ εχει δοθησεται αυτω και περισσευθησεται οστις δε ουκ εχει και ο εχει αρθησεται απ αυτου
Kto bowiem ma zostanie dane mu i będzie uczyniony obfitującym, kto zaś nie ma i co ma zostanie odebrane od niego "
http://biblia.oblubienica.eu/wystepowanie/word/id/%CF%80%CE%B5%CF%81%CE%B9%CF%83%CF%83%CE%B5%CF%85%CE%B8%CE%B7%CF%83%CE%B5%CF%84%CE%B1%CE%B9
-
Frisky,
Mam do ciebie pytanie z którym noszę się juz od pewnego czasu.
Otóż znajomi mnie często pytają o "te wszystkie madre książki" - czyli Biblia, Pismo św, Torę, Talmud i co tam jeszcze napisano.
Myślą, że ja się na tym znam.
A ja ?
Ani w ząb ;))
Nie chce mi się w to zagłębiać. Wydają mi sie trochę zwietrzałe, nieaktualne, etc.
I tu jest to pytanie/prośba do ciebie :)
Czy mógłbyś tutaj na forum przybliżyć czytającym te pisma ?
Ale tak swoimi słowami. To co wiesz TY SAM. Jak je odbierasz i czujesz.
Bez cytatów. Bo demagogię to oni mogą mieć u księdza, jak na ambonę wejdzie ;)
Podejmujesz się ? :)
-
"Kto bowiem ma zostanie dane mu i będzie uczyniony obfitującym"
οστις γαρ εχει δοθησεται αυτω και περισσευθησεται
zerknąłem jak się to czyta czyli hostis gar echei, dothēsetai autō kai perisseuthēsetai
... i bardzo melodyjnie to mi zabrzmiało , szukałem jakiejś piosenki z tym, ale nie znalazłem, więc sam sobie wynuciłem - no coś pięknego i uwzniaślającego : ) , wymowa tutaj 1min. 48 sek:
http://www.davidpfield.com/audio-gnt/Gospels-Acts/013Matt13.mp3
Tess
zrozumiałem z tego co napisałaś, że chcesz pośredniczyć w temacie , który Cię zupełnie nie interesuje? : )
same pisma są powszechnie dostępne, komentarzy przybliżających również jest wiele a podejść do nich prawie tyle ilu ludzi , więc najlepiej jest samemu się przekonać czym są "te wszystkie mądre książki" skoro to kogoś faktycznie interesuje, i wyrobic sobie własne zdanie, albo skorzystać z opisów tych którym się ufa, w zależności od nastawienia zawsze można znaleźć coś inspirującego albo potwierdzającego własne przekonania
o tym jak je czuję i odbieram po części opisywałem na przykładach tutaj ale i wcześniej np. w wątku narodowym ostatnio (czyli te wszystkie wychwalane w biblii motywy plemienno-rodowe)
więc na koniec pozwolę sobie zacytować : ) takie praktyczne podejście - takie które mnie przekonuje i je sobie stosuję - do różnych ksiąg i objawień, pochodzących z różnych kultur i czasów, na przykładzie komentarzy do Ramajany z Rama Katha Rasa Wahini:
"Tak jak ludzie wyciskają sok z włóknistej trzciny cukrowej i piją samą słodycz, jak pszczoła wysysa miód z kwiatu nie dbając o jego kształt i barwę , jak ćma leci ku jasności płomienia nie bacząc na wysoka temperaturę i nieuchronna katastrofę, tak też aspirant duchowy winien łaknąć słodyczy czułości i współczucia, którą przesycona jest Ramajana , i nie zwracać uwagi na inne sprawy. Kiedy jemy owoc, odrzucamy skórkę, nasiona i części włókniste. To, że owoce mają te składniki, tkwi w samej naturze przyrody! Nikt nie połyka nasion i nie trawi ich. Nikt nie żuje skorupy. Podobnie też w tym owocu Ramy zwanym Ramajaną , opowieści o rakszasach (demonach,ograch i im podobnych) tworzą skorupę; nikczemne czyny tych złych ludzi są twardymi, niestrawnymi nasionami. Opisy dotyczące spraw tego świata i rozmaitych zdarzeń są niezbyt smaczną substancja włóknistą i stanowią osłonę soczystej strawy.""
: )
-
Czy mógłbyś tutaj na forum przybliżyć czytającym te pisma ?
Ale tak swoimi słowami. To co wiesz TY SAM. Jak je odbierasz i czujesz.
Bez cytatów. Bo demagogię to oni mogą mieć u księdza, jak na ambonę wejdzie ;)
Podejmujesz się ? :)
:))
Wywinął sie :))
Cyatologia stosowana ma się dobrze.
-
Lilli :)))
Frisky,
albo skorzystać z opisów tych którym się ufa,
- mniej więcej o to mi chodziło.
Challenging :(
-
Lilliole
haha, to się nazywa wybiórczość postrzegania, bo wg mnie głównie napisałem swoimi słowami jak ja to widzę i jak do tego podchodzę, a cytat był takim słodkim dodatkiem...
zresztą w ogóle nie wiem o co w tym wytykaniu biega, no bo jaka byłaby różnica gdybym to samo napisał tylko i wyłącznie swoimi słowami? : )
odpowiedź: z mojego punktu widzenia żadna
to są jakieś presje narzucane na siebie i innych żeby było własnymi słowami, oryginalnie czy jakoś tak, a ja nie mam żadnych skrupułów ani problemów z tym, że jak mogę sobie ułatwić sprawę to sobie ją ułatwiam, no bo po co odkrywać amerykę po raz setny jak można wskazać, kto jak i kiedy ją już odkrył? : )
-
no bo po co odkrywać amerykę po raz setny jak można wskazać, kto jak i kiedy ją już odkrył? : )
A wiesz jaką ma ta Ameryka linię brzegową ?
Długą, krętą, prostą, skalistą, piaszczystą....
I tak w ogóle Ameryki są dwie :))
A ile do niej prowadzi - np obecnie - dróg ?
Lądowa, wodna, powietrzna. Teleport ;))
Kochany, ile wariantów !
Jakie cudowne urozmaicenie :))
-
Tess
no tak - oczywiście że wrażenia są różne, jak pisałem każdy ma inne , dlatego najlepiej samemu/samej wyrobić sobie zdanie korzystając z oryginału i różnych opisów i komentarzy - czyli cytatów z kogoś haha , doprawdy w tej sytuacji zupełnie nie wiem jak to mogliby obejść ci którzy nie tolerują "cytatologii" , bo cokolwiek bym nie napisał od siebie musiałoby zostać przez nich komuś zacytowane ; )
zwyczajnie i automatycznie staje się to dla innych cudzym poglądem, które się przejmuje albo odrzuca (w różnych proporcjach)
kwintesencja mojego podejścia do tych ksiąg, czyli do postrzegania tej linii brzegowej ameryki haha, jest taka: "pszczoła wysysa miód z kwiatu nie dbając o jego kształt i barwę" , więc jak komuś pasuje takie podejście to je zastosuje w swoim poznawaniu tych ksiąg, ale przecież nikt nie wyręczy nikogo w tym procesie.. zwłaszcza jest to karkołomne zadanie jeśli próbowałoby się to zrobić poprzez osobę której to zupełnie nie interesuje : )
-
Wiesz co ?
To jest tak jakby ktoś ci zadał pytanie "Tak dużo podróżowałeś. Tyle krain zwiedziłeś. Opowiedz mi o krainach, opisz swoje wrażenia. Powiedz co o nich sadzisz ?
A ty mu na to
Przeżyj to sam... :)
I w biurze podróży nie pytaj o warunki w danym kraju.
Załatw sprawę empirycznie :))
-
no wiesz jakby mnie pytał o odległe krainy ktoś kto chciałby je poznać, ale nie może się wybrać, bo go nie stać, albo się wybiera a nie zna tamtejszych zwyczajów, no to bym mógł mu o niej opowiadać do samego rana ; )
ale tutaj ta kraina jest odległa na wyciągnięcie ręki haha,
to tak jakbyś siedziała przy stole z kimś kto bezczynnie przygląda się stojącemu przed nim talerzowi z zupą i przekazywała mi telefonicznie pytanie od tej osoby jak ona smakuje...bo sama nie lubisz tej zupki,
podejście empiryczne jest więc takie:
weź łyżkę w dłoń i spróbuj : )
dałem Ci radę jak ja jem taką zupę, czyli taką która zawiera też różne mniej lub bardziej strawne elementy, a że wiem od kogo przejąłem tą technikę jedzenia, więc podałem ją również w formie cytatu, reszta to kwestia osobistej praktyki i w ten sposób zdobycia własnych doświadczeń i preferencji, ktoś może lubić jak mu coś chrzęści między zębami, innemu nie spasuje ostra papryczka, jeszcze kogoś innego odrzuci taka zupa kością : D
-
Nie mam więcej pytań :)
-
szamański sposób rozwijania nieskazitelności:
https://pracownia4.wordpress.com/ksiazki/carlos-castaneda/mali-tyrani/
stamtąd
– Jeszcze nie poskładałeś w całość wszystkich fragmentów strategii nowych widzących – odparł. – Gdy już to zrobisz, zrozumiesz, jak skuteczną i sprytną metodą jest wykorzystanie małego tyrana. Mogę powiedzieć z całym przekonaniem, że ta strategia nie tylko pozbawia wojownika poczucia własnej ważności, ale też przygotowuje go do zrozumienia, że jedyne, co liczy się na ścieżce wiedzy, to nieskazitelność.
-
Czego uczą na katechezach o przenikliwości? fragment całkiem strawny:
"Katecheta rozmawia z uczniami: Co może być darem dla człowieka? Dlaczego niektórym ludziom trudno jest zauważyć, że są obdarowani? Co należy zrobić, aby jaśniej dostrzegać dary Boże w swoim życiu?
Modlitwa – Katecheta prowadzi modlitwę: Prośmy Boga o przenikliwy wzrok duchowy, abyśmy spostrzegali nasze obdarowanie, umieli je docenić i oddawać Bogu cześć. Śpiew piosenki z podkładem muzyki lub przy akompaniamencie gitary:
Dotknij Panie moich oczu, abym przejrzał.
Dotknij Panie moich warg abym przemówił uwielbieniem.
Dotknij Panie mego serca i oczyść je.
Niech Twój Święty Duch dziś napełnia mnie.
http://biblista.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=4355:obdarowani-przez-boga-gimnlic&catid=795:katechezy&Itemid=667
-
ciągnąc temat bycia obdarowanym i przenikliwości w dostrzeganiu tego, garść pereł ze wschodu, czyli rzecz o korzystaniu z tych darów : ) oparte na starożytnych receptach (w tym praktyka rozwijająca przenikliwość intelektu) :
1
"Wszystkie rzeczy na świecie są darem Boga. Są przejawieniem Jego woli. Jednak niektóre z tych rzeczy muszą być używane ostrożnie. Kiedy zostaną użyte w inteligentny sposób po uprzednim zastanowieniu się, mogą służyć jak najlepsi przyjaciele i obdarzyć nas szczęściem. Jeśli jednak będziemy używać ich bez rozróżniania i lekkomyślnie, mogą stać się one naszymi najgorszymi wrogami. "
2.
"Starożytni mędrcy przywiązywali ogromną wagę do panowania nad zmysłami i opracowali różnorodne metody służące temu zadaniu. Na przykład, nie powinno się pozwalać językowi decydować, co ma być spożywane. Jeśli będzie się go rozpieszczało spełniając jego wszelkie zachcianki, ostatecznie pochłonie on człowieka. "
3.
"Starożytni mędrcy udawali się do lasu, aby praktykować jogę. Czy można osiągnąć samorealizację poprzez jogę? Nie. Riszi ćwiczyli jogę, aby posiąść kontrolę nad zmysłami. Patańdżali stwierdził: Jogah czittawriti nirodhah - joga jest opanowaniem poruszeń umysłu. Wierzy się, że dzięki opanowaniu zmysłów można przedłużyć życie."
4.
"Dziś jest święty dzień, w którym powinniście rozpocząć praktykę takiej właśnie jogi. Taka praktyka wyostrzy wasz umysł i rozwinie przenikliwość waszego intelektu. Nigdy wcześniej nikomu tego nie wyjawiłem."
5.
" Jak należy prowadzić medytację? Pierwszym krokiem jest dharana (koncentracja). 12 dharan to jedna dhjana (medytacja). 12 dhjan równa się jednemu samadhi. Dharana jest nieprzerwanym, skoncentrowanym skupieniem uwagi na dowolnym obiekcie przez 12 sekund. Musicie wpatrywać się w dowolny przedmiot - płomień, obraz lub figurkę bóstwa - tylko w pełnym skupieniu, bez mrugania powiekami. To jest dharana.
Ćwiczenie dharany jest przygotowaniem do dhjany. Czas trwania dhjany to dwanaście dharan. Znaczy to, że dhjana powinna trwać 12x12 = 144 sekundy, czyli 2 minuty i 24 sekundy. Dhjana nie wymaga siedzenia godzinami w "medytacji". Prawidłowo wykonana dhjana nie wymaga więcej czasu niż 2 minuty i 24 sekundy. Tylko wtedy, gdy opanuje się poprawne wykonywanie dharany, można prawidłowo praktykować dhjanę.
12 dhjan równa się jednemu samadhi. To oznacza 144x12 sekund, czyli 28 minut i 48 sekund - dużo krócej niż jedna godzina. Jeśli samadhi będzie przedłużane, może okazać się śmiertelne.
To są właśnie techniki praktykowane przez joginów. Nie znajdziecie ich w żadnych śastrach. Jeśli chcecie prawidłowo wykonywać te praktyki, musicie zacząć od dharany. Od dzisiaj rozpocznijcie ćwiczenie dharany przez 12 sekund dziennie. To bardzo ważne. W przeszłości tacy jogini jak Aurobindo i Ramana Mahariszi wykonywali te same ćwiczenia. Ramana Mahariszi wychodził o zmroku na taras i przez dwanaście sekund koncentrował się na wybranej gwieździe. W tym stanie umysł również był nieruchomy i spokojny.
Kontynuując tę praktykę dharany rozwiniecie zdolność do wykonywania dhjany przez 2 minuty i 24 sekundy. Dalej ćwicząc w ten sposób dhjanę, będziecie mogli przebywać w stanie samadhi przez 28 minut i 48 sekund. "
http://www.sathyasai.org.pl/dyskursy.php?tekst=t2.7.479
-
kontynuując wątek równań cech źródłowych i przejawionych : ) takie fajne dwa przykłady mocy + skuteczności , w połączeniu z ufnością + odwagą , jeden historyczny , a drugi z niedalekiej przeszłości:
http://www.sfd.kuria.lublin.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1729:moc-modlitwy-uwielbienia-ks-r-muszyski&catid=40:katechezy&Itemid=70
-
jeszcze takie inne równanie mi się nasunęło pod wpływem tekstu piosenki granej na tej stronie:
http://www.pop-oratorium.pl/teksty-i-narracje.html?showall=1
miłość+ pokora+ oddanie= spełnienie
stamtąd również:
Jezus mi powiedział: "Poznawaj Boga przez rozważanie przymiotów jego ". (Dz.30)
MIŁOŚĆ POKORNA JEST:
http://www.ewangelizacja.org.pl/index.php?p=plakat&id=69
-
zacząłem się zastanawiać nad źródłem bogactwa i jak to przedstawić w prostej formule matematycznej ; ) i póki co wpadło mi coś do głowy związane z obfitością, zaguglowałem w tym stanie umysłu i oto jakby mi ktoś to z ust wyjął, może dlatego że to kiedyś czytałem i mi się zakodowało? możliwe:
http://www.cudownyportal.pl/article.php?article_id=1418
tak bym to w skrócie ujął: witalność+ obfitość+ zaspokojenie= zadowolenie
takie to jest ściśle związane jest z naturą i manifestująca się w niej siłą życiową, rozmnażaniem, pomnażaniem, wzrostem i różnorodnością, wspaniałe procesy : )
zwykle przedstawia się zadowolenie osiągane tą drogą jako tymczasowy, przemijający stan, zgodnie z obserwacjami cyklów wzrostu i zanikania/obumierania, oraz instynktami oraz zmysłami i pragnieniami , na których jest to oparte i których to dotyczy, a które domagają się, nawet mimo regularnego zaspakajania, coraz to nowych i nowych bodźców,
ale może komuś udaje się utrzymać tak uzyskane poczucie zaspokojenia i związanego z nim zadowolenia, również przy zaniku witalności i obfitości? oznaczałoby to wzniesienie się na naturalnej fali ponad cykle natury, instynkty, zmysły i pragnienia : )
-
czyli można by podejść do zadowolenia jako cechy źródłowej i włączając w to motyw przejawianej dzięki temu cechy wykraczania poza różne nabyte, wewnętrzne (w tym biologiczne) , jak i doświadczane z zewnątrz naturalne/cykliczne wpływy.... a przez to otwierające na to co ponadczasowe i wieczne, przedstawić taką prostą formułę:
zadowolenie+ niezależność+ otwartość= prostota
w sumie jak komuś starczy czasu to może uczynić z tego ciąg dalszy poprzedniego równania, tak czy siak kiedyś warto się wznieść ponad różne uwarunkowania i (przymusy ich) zaspokajania
w sumie gdyby tak udało się połączyć prostotę z witalnością, to z tych dwóch równań może wyszłaby formuła nieśmiertelności? albo przynajmniej długowieczności ? : )
pochwała prostoty:
http://kameralna.com.pl/prostota-daje-szczescie/
-
w związku z nadawaniem znaczenia i wątkiem temu tematowi poświęconym takie kolejne superrównanie mi się ujawniło,
nadawanie znaczenia wiąże się z docenianiem, czyli koncentracją, nawet w tym wątku dla kilku osób koncentracja na cechach pozytywnych czy boskich była i jest popierdółką, być może wolą koncentracje na pragnieniach i związanych z nimi celach często czysto doczesnymi 'realnymi sprawami" . (to takie fajne odróżnienie rozwoju duchowego związanego z rozwijaniem stanów bezwarunkowych, a rozwojem osobistym ściśle związanym i uwarunkowanym przez spełnienie /niespełnienie pragnień) ale do rzeczy:
prawda+ koncentracja+ transformacja= oświecenie
koncentracja jako przejawiana w świecie cecha zagłębiania się w źródło życia jaką jest prawda i nadania jej prawdziwego : ) i wręcz jedynego znaczenia - wiadomo im więcej rozproszeń tym mniej w tym miejsca na dostrzeganie i doświadczanie prawdy, ci którzy w pełni doświadczają prawdy zwykle dziwnie nieruchomieją w tym świecie i obojętnieją na to co dla innych jest realne , czyli to co jest nocą dla świata jest dniem dla mędrca i na odwrót, czy jakoś tak to szło w ten deseń haha
czyli w efekcie im większa koncentracja na prawdzie, tym głębsza transformacja która jako ten trzeci element jest niejako "dana" albo "osiągana" w zależności od podejścia, a zwyczajnie się pojawia i jej skutkiem jest oświecenie : )
inspiracje do równania stąd:
http://www.kurscudow.org/materialy/artykuly-o-kursie/695.html
-
ok no temat który wypłynął czyli szacunek, oraz jego przejawy ciekawy tekst:
http://www.kulturaswiecka.pl/node/570
"Tolerancja oznacza cierpliwość i wyrozumiałość dla odmienności. Jest poszanowaniem cudzych uczuć, poglądów, upodobań, wierzeń, obyczajów i postępowania choćby były całkowicie odmienne od własnych, albo zupełnie z nimi sprzeczne. Współcześnie rozumiana tolerancja to szacunek dla wolności innych ludzi, ich myśli i opinii oraz sposobu życia. Szacunek ten przybiera formy wyrozumiałości i życzliwości dla tego, co nie musi być naszym udziałem, ale co cieszy się naszą akceptacją.(...)
Tolerancja jest podstawą spokojnego życia."
szacunek+ tolerancja+ akceptacja= spokój
przy czym to równanie można rozbić na dwa jako że szacunek "przybiera formy wyrozumiałości i życzliwości"
szacunek+ wyrozumiałość+ przebaczenie= spokój
szacunek+ życzliwość+ wsparcie= spokój
związek trzecich elementów w tych podrównaniach czyli wsparcia i przebaczenia, na czym polega akceptacja płynąca z nieba :
"Bóg wspiera każdego, kto próbuje i chce przebaczyć,"
http://www.radiopielgrzym.pl/przebaczyc-czy-nie-przebaczyc.html
akceptacja jest tu więc darem z nieba obdarzającym spokojem, akceptacja przejawia się w postaci darów/zdolności przebaczenia i/lub wsparcia, trudno akceptować coś lub kogoś, trudno przebaczać komuś gdy nie mamy szacunku do tego kogoś, nie ma w nas przestrzeni dla przebaczenia w postaci wyrozumiałości czyli nadal nie tolerujemy a zamiast tego dyskryminujemy
szacunek i wyrozumiałość sprawia że dokonuje się przebaczenie, szacunek i życzliwość przywołuje wsparcie, samo przebaczenie tez jest formą wsparcia, a to wszystko sprawia że spokój staje się niezmącony
oba te podrównania są w sumie jednym, wyrozumiałość jest formą życzliwości, ale dzięki temu rozbiciu łatwiej pokazują różnice w wyrażaniu szacunku, choć często występują jednocześnie w pewnych bardziej złożonych sytuacjach:
"W stosunku do człowieka zawsze obowiązuje tolerancja pozytywna, natomiast w stosunku do zachowań i poglądów może obowiązywać ograniczona tolerancja negatywna."
http://www.kulturaswiecka.pl/node/570
-
przyglądając się temu pod kątem zasługi:
ponieważ szanuję siebie i innych, czyli jestem życzliwy oraz wyrozumiały, więc zasługuję na przebaczenie i wsparcie ze strony innych oraz Boga
można by więc zmodyfikować równanie podciągając wszystko to co występuje w tej afirmacji po szacunku pod hasło "zasługiwanie":
szacunek+ zasługiwanie+ godność= pomyślność
inaczej mówiąc wybierając szacunek i jego przejawy w naturalny sposób zasługujemy czyli zostajemy podniesieni do stanu godności, jaki ma dla nas i jakim widzi nas Bóg ( który jak zawsze akceptuje nas, obdarza pomyślnością co związane jest ze wsparciem i przebaczeniem), ale oddziela nas od tego nasze poczucie niezasługiwania...które wynika z naszego braku szacunku i związanych z tym przejawów)
taki tekst, trochę inaczej przedstawione, ale chodzi o to samo, czyli o nawiązanie kontaktu z godnością poprzez poczucie i przejawy szacunku - to nazywam zasługiwaniem, ładnie też (wytłuszczone w tekście) o tym czym jest pomyślność z tym związana:
"Człowiek, każdy, ma prawo do godnego życia i godnego traktowania.
Nawet ci ludzie, którzy sami tej godności nie czują. Ten, kto ją czuje, o tym pamięta i nie pozwala sobie w stosunku do innych na odruchy świadczące o braku poszanowania jego prawa do godności.
Godność to inaczej szacunek dla człowieczeństwa, szacunek nie wymagający żadnych zasług. Godność to jednak także to prawo do wszelkiego dobra. To z godności wynika w dużym stopniu czasownik zasługuję ujęty w naszym wierszyku, a co lakonicznie ujmuje Arystoteles w dzisiejszym cytacie na dobry początek.
Tak właśnie trzeba traktować siebie i innych, jeśli chcemy budować poczucie własnej wartości."
http://www.majewska-opielka.pl/szanuje-siebie/
-
jeszcze takie chwytliwe równanie, co prawda żywcem zaczerpnięte stąd... :
"Mądrość – właściwe poglądy i zamierzenia
Moralność – Właściwa mowa, działanie i sposób utrzymania
Medytacja – Właściwy wysiłek, uważność i koncentracja.
W sumie osiem składowych elementów zwanych Szlachetną Ośmioraką Ścieżką."
http://www.amitaba.republika.pl/budd_droga1.html
co sprowadza się do tego:
„Unikaj zła.Czyń dobro.Zachowaj czysty umysł”
.... ale głębia i prostota jego troistości, w dodatku w takim układzie przypominającym moje składanki, zwyczajnie wprawiła mnie w zachwyt : ) czyli:
mądrość+ moralność+ medytacja= Budda/nirwana etc.