Pozytywne Inspiracje
Forum => OFFTOPIC => Wątek zaczęty przez: Lilliole w 2015-03-23, 12:02:02
-
Ostatnio tak mi chodziło po głowie, żeby zebrać gdzieś w jedną całość to co się pozytywnie zmieniło we mnie czy w moim życiu dzięki rozwojowi.
Bo od kilku lat sporo zajmuje się uwalnianiem od obciążeń czy ograniczeń i moja uwaga jest skierowana w dużym stopniu na to co jeszcze mnie ogranicza.
I tak wczoraj uświadomiłam sobie, że kiedyś było tak, że nawet jak się cieszyłam to gdzieś w głębi mnie czułam lęk czy niepokój. A teraz jest tak, że jak sie cieszę to się cieszę. A nawet jak odczuwam lęk czy obawę przed czymś - to i tak gdzieś w środku we mnie jest radość. I jakieś takie ciepło w sercu. Fajnie tak funkcjonować. A zakładam, że może być jeszcze lepiej :) , bo przecież nadal pracuję nad sobą.
Kolejną zmiana na lepsze jest to, że bardzo odczuwalnie wzrosła moja samodzielność w podejmowaniu decyzji. Kiedyś jak cos chciałam zmienić to wypytywałam się róznych osób, co by zrobili na moim miejscu. Teraz ewentualnie mogę zebrać informację - z różnych źródeł (od ludzi też), ale i tak decyduję intuicyjnie i nie zawsze zgodnie z radami.
No i bardzo poprawiły sie moje relacje z ludźmi. Kiedyś relacje z ludźmi były dla mnie źródłem dużego stresu, cierpień wewnętrznych i poczucia winy. Dużo mnie kosztowało, żeby nie pokazywać tego po sobie. Jak bardzo wszystko przeżywam. Bardzo trzymałam ludzi na dystans. Teraz relacje z ludźmi sa dla mnie w dużym stopniu źródłem przyjemności :) Poprawa jest bardzo wyraźna.
-
No i jeszcze nie muszę udowadniać swoich racji.
-
Lilliole,
Brawo :)
A jaka to jest ulga bez tego "przymusu" udowadniania swoich racji :)
-
Tess :))
A żebyś wiedziała! :) I ile energii pozostaje na sensowniejsze działania....
-
Exactly :))
A teraz jest tak, że jak sie cieszę to się cieszę.
Do tego dopiero dążę :)
Bo wewnetrznie już potrafię sie cieszyć. Chyba...
Ale na zewnątrz boję się to okazać.
Bo dotąd tak bywało, że tłamszono we mnie tą radość. Głupimi, dołującymi uwagami i tym podobne. Najprostrze to "no i z czego sie cieszysz?" :( I już. Po euforii.
No i słynne zapeszanie. Nie chcę w to wierzyć już, ale to chyba działa.
I tak się zastanawiam, jak to niektórzy "sławni- bogaci" robią, że sie tych złorzeczeń, klątw nie obawiają.
Nie raz słyszałam o kimś bogatym "żeby go ...." I to od ilu osób !
A ci nic ! Żyją sobie dalej. Prosperując :)
-
Exactly :))
Do tego dopiero dążę :)
Bo wewnetrznie już potrafię sie cieszyć. Chyba...
Ale na zewnątrz boję się to okazać.
Bo dotąd tak bywało, że tłamszono we mnie tą radość. Głupimi, dołującymi uwagami i tym podobne. Najprostrze to "no i z czego sie cieszysz?" :( I już. Po euforii.
No i słynne zapeszanie. Nie chcę w to wierzyć już, ale to chyba działa.
I tak się zastanawiam, jak to niektórzy "sławni- bogaci" robią, że sie tych złorzeczeń, klątw nie obawiają.
Nie raz słyszałam o kimś bogatym "żeby go ...." I to od ilu osób !
A ci nic ! Żyją sobie dalej. Prosperując :)
Bo maja bardzo silna tarcze ochronna w postaci ogromnej pewnosci siebie i zadowolenia z zycia. To bardzo trudno jest zlamac, ale z drugiej strony zauwaz, ile bogatych osob to pyszalkowie, ludzie dumni a momentami nawet zarozumiali. Sa tacy poniewaz sa czasami zbyt pewni siebie. Mnie sie tych cech troche ostalo i dlatego w tym zyciu mam pod gorke, szczegolnie w Polsce gdzie sa wzorce biedy i skromnosci (to tlumaczy, czemu zarowno dobrze sie czuje na Zachodzie jak i w towarzystwie osob majetnych/posiadajacych mozliwosci - podobna energetyka i intencje).
Jesli idzie o starsze czasy, np. osoby krolewskie, odprawiano roznego rodzaju rytualy (nazwy/imiona koronacyjne, astrologia, numerologia) lub modlitwy wstawiennicze (np. podczas koronacji krolow czesto wszystkie dzwony bily naraz a mnisi/ksieza modlili sie w intencji nowego wladcy).
Zrob sobie dobry portret astrologiczno/numerologiczny i dobierz imiona albo pseudonimy. Ja zamierzam to zrobic w najblizszej przyszlosci; w dodatku w koncu chce wziasc sie za odnalezienie drzewa genealogicznego mojej rodziny i poznac historie mojej rodziny - tam sporo sie kryje zagadek karmicznych. A jesli np. rodzina byla szlachecka i miala herb i nazwisko rodowe ktoreby by bylo pozytywne energetycznie to tylko brac z tego i zaadoptowac do swojego dotychczasowego imienia/nazwiska. Zreszta to wyjdzie samo jakby jak sie tym zajmiesz juz :).
-
Exactly :))
Do tego dopiero dążę :)
Bo wewnetrznie już potrafię sie cieszyć. Chyba...
Ale na zewnątrz boję się to okazać.
Tak. Cudownie jest się cieszyć a jeszcze cudowniej śmiać się swobodnie (nie chichotać). Małe dzieci to potrafią.
-
pkrl,
Dobry pomysł z tym poszukaniem u przodków. W koncu często 'oni' to my :)
A z numerologią to trzeba uważać.
Już to miałam zrobione lata temu. Pani numerolog mi kazała dodać pewną liczbę do imienia i nazwiska, miało to udawać taki zawijasek. Tylko, że zależnie od tego której wersji użyłam, z inicjałami imienia lub w całości , to wychodziła inna liczba całościowo. Czasem nawet ciężka 7.
I nie było tak różowo jak obiecano.
-
Tak. Cudownie jest się cieszyć a jeszcze cudowniej śmiać się swobodnie (nie chichotać). Małe dzieci to potrafią.
Tak dzieci to potrafią :) Są inspiracją dla 'dużych' :)
-
Lilliole :)
Fajny wątek.
Takie są korzyści, że pierwsze co mi sie nasuwa to wdzięczność sobie, że tak wcześnie zacząłem, a drugie to wdzięczność dla Leszka i Darka za, w sumie za wszystko, co otrzymałem.
Przed rozwojem nic mi się nie chciało, nawet żyć, miałem myśli samobójcze, teraz pojawia się coraz więcej rzeczy które mnie interesują, cieszą, pojawia się afirmacja życia.
-
pkrl,
Dobry pomysł z tym poszukaniem u przodków. W koncu często 'oni' to my :)
A z numerologią to trzeba uważać.
Już to miałam zrobione lata temu. Pani numerolog mi kazała dodać pewną liczbę do imienia i nazwiska, miało to udawać taki zawijasek. Tylko, że zależnie od tego której wersji użyłam, z inicjałami imienia lub w całości , to wychodziła inna liczba całościowo. Czasem nawet ciężka 7.
I nie było tak różowo jak obiecano.
No wlasnie dlatego gdzies indziej napisalem, ze numerologia to taka humanistyka - w zaleznosci od okolicznosci mozna ja interpretowac w dowolny sposob. I stad lepiej bazowac na astrologii a numerologia to jakby dodatek. Ja bym dodal, ze lepiej sprawdza sie dla osob o duzej intuicji wlasnej a dla kogos, kto nie za bardzo wie o co biega to astrologia sto razy lepsza bo szczegolowa jak matematyka - jest jak jest i nie ma tam dowolnosci. No i podstawa to dobry numerolog - nie zaden tam sciemniacz tylko fachowiec pelna geba. Najlepiej samemu wyczuc co do osoby.
-
Ciągle mi się coś przypomina :)
Zauważyłam od jakiegoś czasu, że jeżeli czegoś nie mam na tem czas,(a chcę i intuicyjnie czuję, że to jest dla mnie korzystne) to coraz rzadziej traktuje to jako niemożność i ograniczenie. Coraz częściej jako wyzwanie. Nie skupiam sie na żalach i bezradności, ale na tym jak mogę osiągnąć to co chcę. Od czego jeszcze się powinnam uwolnić, żebym mogła przejawić to co uważam za korzystne.
Oczywiście jak się pojawia bezradność to akceptuję, że ona jest, ale traktuję ja jako informację, a nie jak wyrok.
-
Historia mojego rozwoju duchowego jest krótka i nie mam zbyt wielu sukcesów którymi można się pochwalić, ale...
W ubiegłym roku w czerwcu inicjowałem się na I w Reiki i od tamtej pory przestało mi się chcieć pić kawę i tego nie robię po dziś dzień. A przedtem piłem do 3 filiżanek dziennie.
Przestałem pić alkohol i nie piję go w ogóle ale przedtem też nie piłem go zbyt wiele.
Teraz czekam aż zrobię porządek w mojej PS.
-
U siebie widzę, że zmienia się mój stosunek do siebie samego i do świata. Inaczej patrzę na to wszystko, bo zmieniła się moja perspektywa patrzenia. Moja świadomość uległa zmianie.
-
Mi się podniósł IQ i to właśnie nie w czasie studiów ile dzięki RD