Pozytywne Inspiracje
Forum => Rozwój osobisty i prosperity => Wątek zaczęty przez: Lilliole w 2015-01-24, 15:10:59
-
Na początku roku ustaliłam sobie całkiem sporo życzeń i postanowień do realizacji. Większość rozpoczyna się od słów "ja chcę" . Wczoraj miałam całkiem sporą wywałkę. Całe mnóstwo nieprzytomności.
A dzisiaj rano zdałam sobie sprawę jak wielki nadal jest we mnie obszar, w którym coś muszę, coś powinnam, czy coś należy czy wypada.
I zdałam sobie sprawę, że nie jestem w stanie, przynajmniej na teraz uwolnić się hurtowo od tych wszystkich "powinności" czy "musików". Ale mogę to zrobić po kolei docierając do moich największych "muszę".
Uświadomiłam sobie, że tam gdzie jest "muszę, powinnam, trzeba" nie może byc mowy ani o świadomości ani o wolności. Te wszystkie muszę to są jakieś automatyczne, bezrefleksyjne mechanizmy, które wyłączają świadomość i myślenie.
Jak mogę coś chcieć i zrealizować, kiedy najważniejsze jest to co muszę?
Moje największe musze to:
"muszę wywiązywać sie ze swoich zobowiązań" -
Wywiązywanie sie z zobowiązań jest bardzo chwalebne, tylko, że skoro ja musze to znaczy, że muszę. Za wszelką cenę, nawet moim kosztem i czasami wbrew zdrowemu rozsądkowi, który mówi, że pora sie wycofać, bo nie jestem w stanie tego zrobić.
A trzyma sie to na tym, że wydaję się sobie taka szlachetna. Żeby nie powiedzieć lepsza od tych co tak bardzo się nie starają.
A więc uwalniam sie od przekonania, że jestem lepsza od kogokolwiek tylko dlatego, że staram sie wywiązywać ze wszystkiech zobowiązań za wszelką cenę. Uwalniam się od dzielenia ludzi na lepszych i gorszych.
"muszę kończyć to co zaczęłam"
to też głupie, czasem nie ma sensu brnąć w coś co się zaczęło zwłaszcza gdy koszty sa coraz wyższe, a efektów brak
chyba moje podświadomość uważa, że tak postępuja rozsądni ludzie, i chce też czuć sie rozsądną. Poczucie wartości sie kłania.
"muszę znaleźć czas na rozwój duchowy, na to co lubię"
zamiast w sposób naturalny iść w kierunku, który lubię i sprawia mi przyjemność, robię z tego obowiązek.
"muszę być wobec wszystkich w porządku"
a to juz wogóle jakieś karkołomne zadanie, bo co to znaczy byc w porządku, robić to co mi karzą ? i kto ma ocenić czy cos było w porządku czy nie.
To chyba tez jest oparte o jakieś wywyższanie się
"trzeba się dzielić z innymi" - no i ciągle czuje się winna, gdy mam coś więcej od innych,
"trzeba zawsze mówić całą prawdę"
jak byłam mała to uważałam, że mam obowiązek zawsze odpowiedzieć na wszystkie pytania innych I o ile jeżeli ktos zapytał o inna osobę to potrafiłam odmówic udzielenia inforlacji, ale gdy chodziło o mnie to czułam, że nie mam prawa do zachowania swojej prywaności.
-
Na początku roku ustaliłam sobie całkiem sporo życzeń i postanowień do realizacji. Większość rozpoczyna się od słów "ja chcę" . Wczoraj miałam całkiem sporą wywałkę. Całe mnóstwo nieprzytomności.
Lilliole,
A czy ustaliłaś, że bez względu na to, czy uda ci się je zrealizowac, czy nie, to i tak będziesz sie czuła kochana, akceptowana i cenna?:-)
-
Lilliole
To wszystko to są presje wobec siebie.
Co by sie stało jak byś zrezygnowała z tych presji? Jak byś wrzuciła na luz?
-
Lilliole,
A czy ustaliłaś, że bez względu na to, czy uda ci się je zrealizowac, czy nie, to i tak będziesz sie czuła kochana, akceptowana i cenna?:-)
To co pisałam, pisałam w stanie wywałki.
Ja czuję się kochana, akceptowana i cenna, bo kocham i akceptuje siebie. Coraz bardziej.
I to nie jest tak, że ja chcę coś zrealizować , żeby poczuć się lepiej. Moje życzenia wynikaja z tego, że kocham i rozumiem siebie coraz bardziej. Ja tego nie traktuję jako coś co muszę zrealizować.
To wszystko co sobie spisałam na początku roku jest tym "co mi w duszy gra". I nie musi się to zrealizować dokładnie tak jak napisałam. Jak tego nie zrealizuję w ciągu roku, to zrealizuję w ciągu dwóch. A może w międzyczasie ujawni mi się jeszcze coś fajniejszego. Ja to napisałam w formie chcę, ale mogłabym również w formie np Moją wolą jest ... czy też Decyduje, że.... Moja podświadomośc i moja dusza wie o co chodzi, bo odczuwam dużą radość i przyjemność, kiedy o tym myślę.
Zresztą juz samo spisanie tego traktuję jako mój osobisty sukces. Jeszcze 2 lata temu nawet nie śmiałabym powiedzieć ani napisać tego co napisałam. Dlatego użyłam słowa "chcę" z dużą przyjemnością.
Jeżeli chodzi o to co muszę to dotyczy to mojej obecnej sytuacji. Zwłaszcza sytuacji zawodowej. Jestem w miejscu, w środowisku w które weszłam 10 lat temu. 10 lat temu byłam zupełnie innym człowiekiem, na innym poziomie rozwoju z innymi intencjami i całą masa obciążeń. Oczywiście wraz z praca nad sobą zmieniło się moje stanowisko i pensja. Ale to wszystko dzieje się w ramach jednego, okreslonego środowiska. W tym środowisko wszyscy wszystko muszą.
Czuję, że musze dokończyc pewne sprawy (np bilans), a moje serce i całe ciało mówią: "Wynoś sie stamtąd natychmiast! Tracisz czas i energię"
Czuję sie całkowicie wypalona jeżeli chodzi o ta firmę. I to nie jest pierwszy sygnał, że nie chcę i nie lubie juz robic tego co robię. Kilka razy w przeciągu ostatnich 3 lat już się przemogłam, oszukałam sama siebie, liczyłam, że cos sie we mnie zmieni i mi sie zachce. Ale mi sie nie zachciało :)
I czuję, że tracę czas, który mogłabym przeznaczyć na rzeczy dla mnie ważne.
-
Lilliole
To wszystko to są presje wobec siebie.
Co by sie stało jak byś zrezygnowała z tych presji? Jak byś wrzuciła na luz?
Mateusz :) Tak.
Tylko jak wrzucam na luz to nie moge sie zmusić do pracy w pracy :) A czuje, że jakbym całkiem dała na luz to bym wstała, wyszła z pracy i nigdy nie wróciła.
Może jak zawiadomię Radę Nadzorczą, że już dalej kontraktu nie podpiszę to mi sie poluzuje i spokojnie dokończe to co mam dokończyć?
No i te lęk i finansowe... :) Duuużo luzu mi potrzeba :)
-
najwięksi właściciele niewolników:
The Nazis were the biggest slave owners of history (5 to 8 millions) , but their slaves were whites/Europeans (Russians, Polish, French, Italians, Ukrainians etc). It was a white on white slavery in the middle of 20th century almost 100 years after the abolition of enslavement of Africans. Yet those Europeans today dare to call us the savages who enslaved each other by internal war tribes LOL.
http://www.africaresource.com/rasta/sesostris-the-great-the-egyptian-hercules/the-white-slaves-of-nazi-germany-by-nehesy/
-
(...) napisał dla kolonii San Domingo konstytucję wyprzedzającą wszelkie tego rodzaju dokumenty na świecie – nawet jeśli nie pod względem założeń demokracji, to niewątpliwie ze względu na definicję obywatelstwa, która obejmowała wszystkie rasy.
W 1802 roku Napoleon podjął próbę przywrócenia niewolnictwa i Code Noir, nakazując aresztowanie oraz deportację Toussainta do Francji, gdzie ten zmarł w więzieniu w 1803 roku. Kiedy Napoleon wysłał oddziały pod dowództwem Leclerca, by poskromiły kolonię, wypowiadając jej ludności brutalną wojnę, „która przerodziła się w wojnę ludobójczą”, czarnoskórzy obywatele San Domingo po raz kolejny chwycili za broń, pokazując, że – jak miał powiedzieć sam Leclerc – „nie wystarczy pozbyć się Toussainta, trzeba pozbyć się dwóch tysięcy przywódców”. 1 stycznia 1804 roku nowy przywódca wojskowy, Jean-Jacques Dessalines, urodzony jako niewolnik, podjął ostateczne kroki w celu proklamowania niepodległości od Francji, łącząc tym samym koniec niewolnictwa z końcem kolonialnego statusu wyspy. Pod sztandarem „wolność albo śmierć” (słowa te wypisano na czerwono-niebieskiej fladze, od której odcięto symbolizujący Francuzów biały pasek), pokonał oddziały francuskie i unicestwił białą populację kolonii, ustanawiając w 1805 roku niezależny, posiadający konstytucję naród „czarnych” obywateli, „cesarstwo” na podobieństwo napoleońskiego, państwo, któremu nadał nazwę w języku arawackim: Haiti.
Wydarzenia te, prowadzące do całkowitego wyzwolenia niewolników i kolonii, nie miały precedensu. „Nigdy wcześniej społeczeństwu niewolników nie udało się obalić klasy panującej”.
(...)
Jeśli zostaliśmy przyzwyczajeni do odmiennych narracji, które sytuują wydarzenia w koloniach na marginesie historii europejskiej, to wprowadzono nas w błąd.
http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/czytaj-dalej/20140406/susan-buck-morss-niewidzialny-niewolnik
-
a tu fragment z bogatej oferty obejmującej m. in. uwolnienie od zniewolenia i przyczyn mentalności niewolnika czy robota, w takim wymiarze pozaziemskim, kosmicznym wręcz : ) :
"Uwolnienie naszego DNA od wpływu cywilizacji wykorzystującej ludzi do produkcji klonów:
jako dawcy organów, jako dawcy płynu mózgowo-rdzeniowego, jako dawcy (do pobierania) jajeczek, do rodzenia następnych klonów,
do testowanie leków farmaceutycznych, do eksperymentów medycznych i naukowych, jako robotnicy do niebezpiecznych prac (w kopalniach, w otoczeniu promieniotwórczym), jako strażnicy i żołnierze.
Uwolnienie DNA od programów bycia "robotem":
uwolnienie naszego DNA i cząstki naszej świadomości z mikroprocesorów stosowanych przez inne cywilizacje do sterowania tzw. inteligentnymi urządzeniami: sterownikami i robotami przemysłowymi, maszynami samobieżnymi, narzędziami i sprzętem specjalistycznym, sprzętem użytku domowego sterowanym głosem."
http://www.uzdrawianieduszy.pl/najblizsze-wydarzenia/
-
Ciekawe to co piszesz Frisky. Generalnie jeżeli chodzi o te wczasy to jak czytam, że Wczasy z Aniołami" to jakoś mnie cofa.
Ale niektóre aspekty mnie zaciekawiły :)
To o DNA co przytoczyłeś.
I np ta część
"Uwolnienie ciała i umysłu od ograniczeń
Uwolnienie naszego ciała i umysłu od wpływu cywilizacji szaraków (jaszczurów)
Uwolnienie ciała od sztucznych części pochodzących od tej cywilizacji,
Uwolnienie przedniej czakry serca, od założonych ludziom przegród odbijających do tyłu wysyłaną miłość,
Uwolnienie tylnej czakry serca od implantów służących do wysysania od ludzi wysyłanej miłości,
Uwolnienie 3-oka od kryształów zbierających informacje o każdym z nas,
Uwolnienie tylnej czakry 3-oka od kryształów ograniczających siłę wolę ludzi,
Uwolnienie czakr od kryształów służących do manipulacji ludźmi,
Uwolnienie nerek od implantów do wysysania z ludzi energii życiowej.
Uwolnienie kundalini od implantów do czerpania z ludzi energii życiowej,
Uwolnienie od funkcji rozrodczych dla tej cywilizacji."
Ciekawe. Facet jest z Lublina. Popytam wśród znajomych z tego środowiska.
Całe mnóstwo dyplomów pozamieszczał.
Ciekawe po co zamieścił zaświadczenie o odbyciu kursu dla kandydatów na członków do rad nadzorczych ?!
-
z tego co kojarzę te czy inne zajęcia w jego wykonaniu to generalnie są dla tych z anielskiej linii ewolucyjnej , więc np. anioły czy boscy opiekunowie są to osobiste aspekty/archetypy każdego z uczestników z którymi odnawiają sobie kontakt
-
Też mnie męczy, to zobowiązanie "muszę".
A od 2 lat bardzo często się zmuszam tym 'Muszę", bo inaczej piep....bym to wszystko w cholere.
Ale zobowiązania, ale rodzina, ale coś tam jeszcze....
-
U mnie w otoczeniu to co chwila ktoś coś musi :)
Ale może dlatego, że stałam się na to mocno wyczulona. I szukam sposobu jak wyjść z tego świata "muszę, trzeba i należy".
-
z tego co kojarzę te czy inne zajęcia w jego wykonaniu to generalnie są dla tych z anielskiej linii ewolucyjnej , więc np. anioły czy boscy opiekunowie są to osobiste aspekty/archetypy każdego z uczestników z którymi odnawiają sobie kontakt
Nie rozumiem. Czyli jak ja jestem z pochodzenia aniołem to mam sobie odnawiać kontakt z archetypem anioła? Byłeś na jakichs jego zajęciach?
-
Czasami coś po prostu trzeba zrobić i wtedy pomaga zmiana nastawienia z muszę na warto, bo będą korzyści.
Muszę to nawyk sposobu działania, funkcjonowania nabyty od rodziny, społeczeństwa. Te same rzeczy, które robimy z `muszę` możemy zrobić z poziomu: po prostu to robię.
Chyba że konieczność zrobienia czegoś jest narzucona przez nas samych bądź innych, bo mamy wzorce matki Polki, ofiary, misjonarza czy niską samoocenę, wtedy takie `muszę` jest do odpuszczenia.
-
Nie rozumiem. Czyli jak ja jestem z pochodzenia aniołem to mam sobie odnawiać kontakt z archetypem anioła? Byłeś na jakichs jego zajęciach?
bywałem, istniejemy na wielu różnych poziomach, stąd bywa to korzystne zwłaszcza gdy przyczyny zaburzeń tutaj znajdują się Tam, zresztą co ja Ci będę tłumaczył, jako regreserka to chyba dobrze znasz to podejście i sens oraz cel nawiązywania kontaktu z tym czy innym poziomem swojego ducha, albo cząstką duszy z przeszłych wcieleń? skąd więc to stwierdzenie, że nie rozumiesz? : )
-
małgosia :)
Ja chyba mam problem z rozróżnieniem tych obu sytuacji. Teraz widzę, że czasem siedziałam po uszy w jakimś wzorcu, nie widziałam go więc nie mogłam odpuścić i zamieniałam to "muszę" na coś innego np opłaca mi się. Ale to i tak było muszę. A każde muszę wyczerpuje :) Przynajmniej mnie.
-
Tam, zresztą co ja Ci będę tłumaczył, jako regreserka to chyba dobrze znasz to podejście i sens oraz cel nawiązywania kontaktu z tym czy innym poziomem swojego ducha, albo cząstką duszy z przeszłych wcieleń? skąd więc to stwierdzenie, że nie rozumiesz? : )
Tylko, że ja nie odnawiam sobie kontaktu tylko uwalniam się od tego. Nie chcę się przywiązywać do tego czym czy kim byłam. Teraz jestem człowiekiem. Wystarczy mi kontakt z własną duszą. I w tym sensie nie rozumiałam.
Ale jeżeli chodzi o nawiązanie kontaktu w celu uwolnienia to rozumiem :)
-
małgosia :)
Ja chyba mam problem z rozróżnieniem tych obu sytuacji. Teraz widzę, że czasem siedziałam po uszy w jakimś wzorcu, nie widziałam go więc nie mogłam odpuścić i zamieniałam to "muszę" na coś innego np opłaca mi się. Ale to i tak było muszę. A każde muszę wyczerpuje :) Przynajmniej mnie.
Też mi się tak zdarza. Zamiana na opłaca mi się czy warto to tylko usprawiedliwienie (znalezienie motywacji) do robienia tego na co kompletnie nie ma się ochoty z pewnych powodów, a z innych powodów trudno jest się z tego wycofać, bo powody które nas tego trzymają są równie silne.
Ja po takiej zamianie z muszę na opłaca mi się skończyłam z kompletnym wypaleniem zawodowym i gdyby nie nowe hobby, to wylądowałabym na długim zwolnieniu lekarskim.
-
Lilliole
Wystarczy mi kontakt z własną duszą.
w tej metodzie tak jak to zrozumiałem te archetypy to są właśnie składowe "własnej duszy", głębsze pokłady, rdzenne, czy też wyższe poziomy, aspekty Ducha w światach górnych itp. zwał jak chciał,
więc odnawianie kontaktu /introspekcja/wzniesienie świadomości wiąże się tu zarówno z uwalnianiem od ograniczeń jak i wewnętrzną integracją, bo przecież nie z uwalnianiem się od części własnej duszy, poznawanie nie jest rozwijaniem przywiązania do nich, to samo dotyczy cząstek duszy pozostałych gdzieś po poprzednich wcieleniach (te się też uwalnia od ograniczeń i integruje)
składowe duszy są jakie są, jedynie ich podwaliny i ograniczenia mogły powstać w przeszłości i wpływać na obecne wcielenie, ale przecież nie tylko ograniczenia są z tym związane : )
-
Też mi się tak zdarza. Zamiana na opłaca mi się czy warto to tylko usprawiedliwienie (znalezienie motywacji) do robienia tego na co kompletnie nie ma się ochoty z pewnych powodów, a z innych powodów trudno jest się z tego wycofać, bo powody które nas tego trzymają są równie silne.
Fajnie to napisałaś:)
Myślałam, że tylko ja tak kombinuję.
Ale na dzisiaj to już mnie tak odrzuca od tego co robię, że chyba już po raz kolejny nie dam rady zrobić takiej zamiany.
-
Lilliolew tej metodzie tak jak to zrozumiałem te archetypy to są właśnie składowe "własnej duszy", głębsze pokłady, rdzenne, czy też wyższe poziomy, aspekty Ducha w światach górnych itp. zwał jak chciał,
więc odnawianie kontaktu /introspekcja/wzniesienie świadomości wiąże się tu zarówno z uwalnianiem od ograniczeń jak i wewnętrzną integracją, bo przecież nie z uwalnianiem się od części własnej duszy, poznawanie nie jest rozwijaniem przywiązania do nich, to samo dotyczy cząstek duszy pozostałych gdzieś po poprzednich wcieleniach (te się też uwalnia od ograniczeń i integruje)
składowe duszy są jakie są, jedynie ich podwaliny i ograniczenia mogły powstać w przeszłości i wpływać na obecne wcielenie, ale przecież nie tylko ograniczenia są z tym związane : )
teraz rozumiem i ma to dla mnie sens:)
-
Czasami coś po prostu trzeba zrobić i wtedy pomaga zmiana nastawienia z muszę na warto, bo będą korzyści.
Muszę to nawyk sposobu działania, funkcjonowania nabyty od rodziny, społeczeństwa. Te same rzeczy, które robimy z `muszę` możemy zrobić z poziomu: po prostu to robię.
Chyba że konieczność zrobienia czegoś jest narzucona przez nas samych bądź innych, bo mamy wzorce matki Polki, ofiary, misjonarza czy niską samoocenę, wtedy takie `muszę` jest do odpuszczenia.
Najczesciej samo zycie nam narzuca pewne rzeczy, szczegolnie te zwiazane z zarabianiem bo przeciez bez pracy nie ma sie niczego :). Jak praca staje sie obowiazkiem to najczesciej nie jest juz taka fajna jak wtedy, gdy byla tylko hobby.
Dla mnie duzo, a chyba najbardziej wiele zalezy od armosfery z ludzmi, z ktorymi sie pracuje. Ja najczesciej trafialem na srodowiska, gdzie panowala taka zatechla atmosfera wzajemnych konotacji ale to dosc typowe w Polsce, badz co badz mentalnosc nie zmienia sie tak szybko u wiekszosci osob. Fajnie jest, kiedy w pracy panuje luz a podzial na obowiazki nie jest wymuszany tylko jest czyms zwyklym, do czego podchodzi sie na luzie, bez spiecia. Wtedy nie ma ,,musze" bo wydaje sie to czyms zupelnie normalnym. No i niektorzy z nas nie sa stworzeni do pracy pod akord :).
-
Fajnie to napisałaś:)
Myślałam, że tylko ja tak kombinuję.
Ale na dzisiaj to już mnie tak odrzuca od tego co robię, że chyba już po raz kolejny nie dam rady zrobić takiej zamiany.
Ja dotąd powtarzałam sobie, jeszcze jeden rok.
Dziś mówię góra, ten rok.
I albo zajdzie we mnie taka zmiana, że będę wstanie powiedzieć szefostwu żeby się ode mnie odpierwiastkowało i szukało kozła gdzie indziej, albo mi organizm zastrajkuje na dobre. (a już zaczyna)
-
Z tą pracą nalezałoby uważać.Wziąć pewne aspekty pod uwagę.
Miałam takie coś kilka lat temu. Już po prostu nie mogłam ! I zdrowie siadło rzecz jasna, bo jak długo sie mozna zmuszać, gdy koterie rządzą, gdy fundusze są rozdzielane miedzy 'swoich' i to bez żadnej przykrywki a bezczelnie.
Do tego modliłam sie i wizualizowałam, że krąg ludzi wokół mnie oczyszcza się z mend upierdliwych.
Że odtąd otaczają mnie ludzie po pierwsze mi życzliwi, po drugie kreatywni, pełni pasji i zaangażowania, tacy tchnący entuzjazmem. To było moje marzenie :)
I co sie zadziało ?
O mało mnie nie pozbawił pracy ten, który siedzi na dyr stołku.
Po prostu większość jest tych leni z układami.
A ja nie zajmowałam się tym DOKĄD bym chciała pójść. Nie wykreowałam sobie alternatywy. Wiedziałam tylko, ze już dalej tak za friko nie mogę tyrać. Nie z nimi.
Więc można zmienić - trzeba tylko wiedzieć na co.
I - truizm - ale bardziej się skupic nad tym CZEGO SIĘ CHCE niż nad tym czego się nie da rady już dłużej ciągnąć.
-
Tess
Jeśli można.
Nie kreowałem sobie ani nie pracowałem nad tym , aby moja sytuacja
życiowa
była taka jaka jest i żebym czuł się tak jak się czuję.
Ta osba , która przepowiedziała mi te wynagrodzenie przez Niemców,
powiedziała że jestem ,, prowadzony".
No i miała rację.
Od mojego przyjazdu do efu spotykałem tylko takich ludzi , którzy mi
pomagali i sptykało mnie tylko to z czego się cieszyłem i byłem
zadowolony.
Bywało tak, że gdy pracowałem na budowach i w warsztatach to szefowie
- ku mojemu zdumieniu - podwyższali mi wynagrodzenie , wcześniej ustalone.
-
Wniebowziecie Grubego ,
albo miałeś silna wiarę w to prowadzenie
albo masz wysoką samoocenę
albo jedno i drugie :)
-
Z tą pracą nalezałoby uważać.Wziąć pewne aspekty pod uwagę.
I - truizm - ale bardziej się skupic nad tym CZEGO SIĘ CHCE niż nad tym czego się nie da rady już dłużej ciągnąć.
A ja odkrece kota ogonem :) i zapytam: czym jest niewiedzenie czego sie chce? Brakiem mozliwosci rozwoju przez wiele lat tego, co sie chcialo? Programem narzuconym przez kogos? Jakims konfliktem wewnatrz nas?
-
Lilliole
Z wiarą to u mnie trochę kiepsko , ale nie miałem jakiś negatywnych
myśli o moim życiu w BRD.
Nie miałem też dużego entuzjazmu , ot zwykłe dobre samopoczucie.
Pamiętam ,że przed moim wyjazdem byłem pełen optymizmu .
Będę pracował, kupię sobie Mercedesa i będę ,,szpanował " , gdy przyjadę
do Polski.
Teraz uśmiecham się na te wspomienia , ale taką miałem wtedy świadomość.
uśmiechająco
-
A ja odkrece kota ogonem :) i zapytam: czym jest niewiedzenie czego sie chce? Brakiem mozliwosci rozwoju przez wiele lat tego, co sie chcialo? Programem narzuconym przez kogos? Jakims konfliktem wewnatrz nas?
Tak na szybko to dla mnie
- blokadą świadomości swoich talentów
- blokadą widzenia perspektyw
- blokadą wizji
- brakiem wiary w siebie
-
Wniebowzęcie Grubego :-) ,
czyli warto być zadowolonym i mieć wizję tego co sie chce :)
-
Tak na szybko to dla mnie
- blokadą świadomości swoich talentów
- blokadą widzenia perspektyw
- blokadą wizji
- brakiem wiary w siebie
W sumie mysle podobnie. A z czego moga brac sie owe blokady?
-
W sumie mysle podobnie. A z czego moga brac sie owe blokady?
W tym życiu zakładaja nam je nieświadomie głównie najbliźsi, czyli rodzice, dziadkowi. Ci z którymi upływa dzieciństwo.
"nie zajmuj się pierdołami, tylko sie ucz" - blokada na talenty
"nawet sobie nie wyobrażaj, nawet sobie nie myśl" - blokada widzenia perspektywy, blokada marzeń, wizji
"ty do niczego nie dojdziesz", "ale z ciebie pierdoła", "ty niezdaro" "wszystko psujesz" - blokada wiary w siebie
"rób tak jak ja", "rób to co ja" - to tez blokada talentów i przy okazji samodzielności
"siedz tutaj grzecznie, nigdzie się nie ruszaj" - blokada na rozwój i pójście do przodu
to tylko przykłady, bo każdy ma swoje...
-
Lilliole
Na pewno warto być zadowolonym i do tego WDZIĘCZNYM.
Sama mi się pojawiła ta wdzięczność , bez moich żadnych starań
i nawet jakiejkolwiek nawet chęci.
albo miałeś silna wiarę w to prowadzenie
Troszeczkę w to wątpiłem.
A wizję miałem taka ogólną, sprowadzającą się do myśli : że w efie
będę miał lepiej niż w Polsce.
Teraz mi się przypomniało, że ta przepowiadająca osoba powiedziała iż będę
trafiał w dobre miejsca i spotykał tylko sprzyjających mi ludzi.
Cieszę się , że to co piszę jest dla Ciebie jasne i zrozumiałe.
jasno pozdrawiam
-
Lilliole,
Leszek wrzucił link do wywiadu z Romanem Nachtem - w min 13 i ok 30 - wyraźnie mówi o niewolnikach/ pracownikach.
-
WG,
Cieszę się , że to co piszę jest dla Ciebie jasne i zrozumiałe.
?
;))
-
Tess
WG,
Cytuj
Cieszę się , że to co piszę jest dla Ciebie jasne i zrozumiałe.
?
;))
Z tego prostego powodu,że chcę aby moje wypowiedzi były zrozumiałe.
Tylko tyle i aż tyle.
Jeżli piszę, że się cieszę to oznacza ,że się cieszę .
Czasami to nawet cieszę się byle czym.
Nie wiem co oznaczają te znaczki ;;))
zawsze zrozumiale
-
Frisky, dzięki za wpis o kodowaniu. Bardzo mi pomógł w zrozumieniu pewnego mechanizmu nad którym właśnie pracuję :)
A co do atmosfery w pracy. Mnie akurat bardzo pomogła akceptacja. Mam szefa, którego wymaganiom trudno sprostać, ponieważ tak naprawdę nie wiadomo czego wymaga. Raz ma być tak, a następnego dnia inaczej. Ponadto uwielbia(ł) reagować krzykiem i groźbami na wynikające z niezrozumienia tychże wymagań problemy.
A dopiero niedawno przyszło mi do głowy, że on to może robić kompletnie nieświadomie. I nie dla siebie. I kiedy zaakceptowałam to, że sam jest ofiarą manipulacji nagle przestał się mnie czepiać - a ja bać. Co dziwniejsze pozostałych czepia się nadal tak samo.
I szczerze mówiąc nie wiem, co się takiego zadziało.
-
JenKa
No właśnie, ja też nie rozumiem na jakiej zasadzie to działa.
Na innym forum pewna osoba mnie prowokowała, przez pisanie tak aby mnie rozwścieczyć. Ja reagowałam i zaczynała się kłotnia.
Potem zrozumiałam że ona mnie nieświadomie prowokuje do tych kłotni i postanowiłam przestać ulegać tym prowokacjom. A ona nie dość że skończyła z nimi to zaczęła byc dla mnie miła. I nie rozumiem dlaczego.
-
Prawdziwa akceptacja jest neutralna i jest byciem w Przestrzeni Serca:)
I dzieją się uzdrowienia, zmiany, cuda.
-
JenKa
Frisky, dzięki za wpis o kodowaniu. Bardzo mi pomógł w zrozumieniu pewnego mechanizmu nad którym właśnie pracuję :)
zupełnie nie kojarzę o jaki wpis chodzi, ale cieszę się, że się przydało : )
-
prlk,
A ja odkrece kota ogonem :) i zapytam: czym jest niewiedzenie czego sie chce?
,
przejściowym etapem ? ;)
-
WG,
A wizję miałem taka ogólną, sprowadzającą się do myśli : że w efie
będę miał lepiej niż w Polsce.
.
Pamietam, że gdzieś napisałeś, że masz coś wspólnego z pracą komputerową - wymyślanie nazw dla domen, czy coś w tym stylu. Nie mogę teraz dojść do tego wpisu.
Czy to jest tam dochodowe ? Daje konkretny profit ?
-
Tess
Już odpowiadam.
Mam 18 zarejestrowanych domen, które wystawiłem na sprzedaż.
Jak na razie ,żadnej nie sprzedałem ale jestem dobrej myśli.
Domeniarze mówią , że każda domena , prędzej czy później znajdzie
swojego amatora.
Akurat kiedyś miałem wenę , to wymyśliłem te nazwy .
Mogą sobie leżeć , nie zepsują się.
-
WG,
Dzieki za szczerość :)) = uśmiech, szeroki :)
A takie domeny to odkupiłeś od kogoś ?
I używasz je czy leżą sobie odłogiem ?
Sorry za naiwność pytań, ale jestem bardzo ciekawa takich informatyczno-komputerowych spraw.
Acha i jeszcze jedno - domeniarze czyli kto ?
-
Tess
Wcale nie naiwne , bo przecież nie musisz się na tym znać.
Ja też się nie znałem na domenach.
Domeny , czyli inaczej unikalne nazwy stron internetowych wymyśliłem
sam , a inspiracją było info. o tym iż pewna osoba sprzedała okna.pl
lub opony.pl ( teraz dokładnie nie pamietam ) za 100000 zł.
Wystawiłem je na sprzedaż.
Domeniarze to osoby , ktore wymyślają nazwy domen i wystawiają
na sprzedaż.
Wymyśliłem kiedyś 3 nazwy : cos tam cos tam .pl , otreby.pl
spieprzaj dziadu .pl i mimo tego ,że były wolne ( jescze nie
zarejestrwane ) to ich nie zarejestrowałem.
A gdy zachciało mi się , mieć je na własność , to były już zajęte.
I jak się później dowiedziałem , każda z nich została sprzedana za ok. 30000 zł.
-
WG,
inspiracją było info. o tym iż pewna osoba sprzedała okna.pl
lub opony.pl ( teraz dokładnie nie pamietam ) za 100000 zł.
, no tak. Takie sumki mogą być całkiem inspirujące ;)) = uśmiech.
I fajne to, bo rzeczywiście może poleżeć. Jeść nie woła.
WG,
A ty ze swoim stażem komputerowym piszesz, że nie wiesz co to sa za znaczki ;)) ?
Bujać to my ale nie nas ;)
-
Tess
WG,
A ty ze swoim stażem komputerowym piszesz, że nie wiesz co to sa za znaczki ;)) ?
Bujać to my ale nie nas ;)
Dla jasności : jeżeli chodzi o sprawy komputerowe to znam tylko
obsługę kompa i nic poza tym.
Te nazwy domen wymyśliłem , gdy jeszcze nie miasłem laptopa.
Będę musiał poszukać w necie opis tych symboli.
-
Also, fangen wir an :
:) - uśmiech
:)) - większy usmiech
;) - wink - puszczam oczko
:( - traurig - sad
:D - śmieję się , szeroko ;)
Pasuje ? Może być ?
-
Tess
Oczywiście.
Dzięki.
-
WG,
A jednak czuję ze bujasz sobie.
Nic to. Mam poczucie humoru. I uwielbiam żarty :))
-
Tess
Oczywiście ,że czasami żartuję ,ale nie w ten sposób żebym mówił , że
czegoś nie wiem gdy wiem.
-
Z tym płaca mi się, to ja miałam na myśli takie sytuacje, które są dla mnie korzystne, a nie chce mi się czegoś zrobić.
Jeśli ktoś nie lubi swojej pracy, a będzie zamieniać muszę na opłaca mi się, to nic nie da, gdyż wewnątrz i tak będzie niezgoda na to i opór. Jeśli coś robimy w zgodzie ze sobą, z przekonania, pasji, to muszę nie powinno występować :).
Ja mam tak, że jeśli coś lubię robić, a po pewnym czasie pojawia mi się, że muszę, to patrzę, czy nie czas na zmianę. Bo może już coś się wypaliło i trzeba szukać nowych rozwiązań i możliwości.
-
No właśnie ja tak mam. Fajnie było, ale się wypaliło. Kiedyś mi to było potrzebne, ale już nie. Nikt mnie nie gnębi, nikt mnie nie wkurza nawet specjalnie. Po prostu to co robię straciło dla mnie sens.
Zostało poczucie, ze coś tam jeszcze muszę chociaż wiem, ze nie muszę
Ale boję się zostawić to co mam, na co pracowałam ostatnie 10 lat dla czegoś co jest dla mnie dużą niewiadomą. Zostawić coś, tylko dlatego, ze mnie to już znudziło i czuję, że mnie to juz nie rozwija w żaden sposób.
Moja podświadomość krzyczy:, "że to takie nieodpowiedzialne, iść za tym co czuję"!
Próbowałam jednocześnie robić i to i to. To znaczy praca 8 godzin i potem ewentualnie coś nowego. Ale to bardzo wyczerpuje. Zresztą 8 godzin zmuszania się do czegoś - tak mnie wyczerpuje, że niewiele mi się już chce. I nie wiem czy mam wtedy odpoczywać, zając się sobą, czy też córką, czy może posprzątać ten bałagan nad którym ostatnio nie panuję.
Czuje, że doszłam do jakiejś granicy i nie wiem co jest za nią.
-
Ryzyko i odwaga przydają się w życiu, w sumie to niezbędne elementy do osiągnięcia sukcesu, choć bez narwania :).
Lilliole, to trzeba intuicyjnie wyczuć dobry moment, by nie było za wcześnie, by się nie utopić i nie za późno, by nie przegapić okazji (choć bywa, że niektóre okazje są otwarte przez długi czas) i by nie nazbierać zmęczenia z obecnej, niekomfortowej sytuacji.
Ja najczęściej dokonywałam dużych zmian życiowych na zasadzie, że jak tak dalej pójdzie to zeświruję i trzeba coś zmienić, szłam za tym i rozwiązanie zawsze się znajdowało.
Dobrze jest sprawdzić swoje intencje, czy są na tyle czyste, by to nowe wyszło. czy kompetencje są wystarczające, wiedza itp.
Dobrze jest mieć zapas pieniędzy na parę miesięcy, wtedy jest większe poczucie bezpieczeństwa i czas, by się rozwinąć w danym temacie.
-
Dobrze, że napisałaś o tych intencjach :)
Właśnie sobie zdałam sprawę, że zawsze w życiu miałam wg swoich intencji. Taką mam pracę jakie miałam intencje! 10 lat temu.
Teraz mam inne intencje. Pracowałam nad nimi przez ostatnie lata. Codziennie.
I skoro zawsze miałam wg swoich intencji to nie mam powodu, żeby się martwić i wątpić :)
I zamiast jęczeć, że mi źle lepiej będzie jak zajmę się rozwijaniem zaufania do Wszechświata.
-
zajmę się rozwijaniem zaufania do Wszechświata.
Fajna inspiracja :) Dzięki Lilliole :)
-
:)
-
Małgosia,
trzeba intuicyjnie wyczuć dobry moment, by nie było za wcześnie, by się nie utopić i nie za późno, by nie przegapić okazji (choć bywa, że niektóre okazje są otwarte przez długi czas) i by nie nazbierać zmęczenia z obecnej, niekomfortowej sytuacji.
dokładnie. Szczególnie z tym przenoszeniem zmęczenia lub innych niekomfortowych energii, w nowe.
Dobrze jest mieć zapas pieniędzy na parę miesięcy, wtedy jest większe poczucie bezpieczeństwa i czas, by się rozwinąć w danym temacie.
- o to to :))
-
Zauważyłam, że takie zastanawianie nad dobrym momentem, żeby nie było za wcześnie czy za późno - buduje we mnie lęk i napięcie. Bo za tym kryje się lęk, że jak przegapię odpowiedni moment to "następnej szansy nie będzie". Zaczynam się presjować i za tym już idzie cała maszyna lęków.
A jak otwieram sie na zaufanie, że otrzymam to czego pragnę to czuję niesamowitą radość i lekkość.
A może nie otrzymam tego czego pragnę tylko coś jeszcze fajniejszego?
-
Lillioe : )
Najlepiej robić to, co przemawia do Twojej podświadomości : ) Używać takiego języka, który nie trafia na opór, lecz
łagodnie otwiera drzwi do tego czego pragniesz, albo czegoś jeszcze lepszego : )
-
Lilliole,
Cieszę się, że sie przydało :)
-
Oto lista rzeczy które natychmiast powinieneś przestać robić samemu sobie
http://podaj.to/post/855,2,oto-lista-rzeczy-ktre-natychmiast-powiniene-przesta-robi-samemu-sobie.html?utm_source=Facebook&utm_campaign=Fanpage