Pozytywne Inspiracje
Forum => OFFTOPIC => Wątek zaczęty przez: małgosia w 2011-10-14, 12:01:02
-
Dziś w Biosferze Freedance:
http://freedance.pl/
Impreza bez alkoholu i papierosów.
-
Wygląda na ciekawe, ale męczące przeżycie :))
-
;P
-
Bardzo fajne przeżycie, choć na tym ostatnim nie byłam ;)
-
A ja z kolei prawdopodobnie wybieram się do Zabrza na Festiwal Filmów Kontrowersyjnych, i oczywiście polecam!
To już trzecia odsłona spektaklu kontrowersji z udziałem przygotowanych przez organizatorów materiałów video niepublikowanych do tej pory w mediach głównego nurtu oraz prelekcjach wygłaszanych przez zaproszonych gości.
W tej odsłonie festiwalu stawiamy na kreację rzeczywistości, która jak się okazuje może być przez każdego z nas dowolnie tworzona – relacjonuje Krzysztof Słupianek organizator festiwalu – i przez każdego z nas, gdy sobie to uświadomi we właściwy sposób użyteczna oraz niezwykła, jak i dla samego twórcy tak i innych ludzi.
Dzięki zrozumieniu tych pojęć za pomocą współczesnej i odważnej nowej nauki, fizyki kwantowej, biologii molekularnej czy geometrii fraktalnej jesteśmy w stanie zerwać z nieaktualnym już naukowym paradygmatem opartym na materii i zacząć doświadczać naszej energetycznej sfery w wariantach nieskończonych możliwości.
Ten festiwal jest dla każdego, kto gubi się w gąszczu informacji obecnego świata dysharmonii, jest on również dla tych, którzy już wybrali drogę wewnętrznego spokoju i mogą nauczyć swoich doświadczeń również innych, zagubionych ludzi.
Festiwal odbędzie się 29 i 30 października 2011 roku w Zabrzańskiej ‘ROMIE’, najstarszym kinie w województwie Śląskim, w godzinach od 9:00 do 21:00.
Oprócz samych filmów i prelekcji będzie można liczyć na ciekawą atmosferę, napoje serwowane z lokalnej Herbaciarni ‘Czajnik’ oraz płytkę DVD z repertuarem festiwalowym.
Serdecznie i gorąco wszystkich zapraszamy – to jest festiwal dla Ciebie – WSTĘP WOLNY.
PROGRAM FESTIWALU
III Festiwal Filmów Kontrowersyjnych
"Kreując rzeczywistość czyli doświadczyć nieskończoności"
29-30 października 2011r. Zabrze Kino ROMA
DZIEŃ 1
9:00 Jingiel i otwarcie FFK
9:05 "What the bleep do we know" (1:48)
10:55 Co kreuje i jak postrzegamy naszą rzeczywistość - Tomasz Gruba
& Jakie mamy możliwości w kreowaniu naszego świata - Michał Święszek
12:30 "Kwantowa Komunikacja" (2:34)
15:00 Co nas ogranicza i więzi w rzeczywistości - Radosław Żurkowski
16:30 "Wieści z wody - Masaru Emoto"(40 minut)
17:30 Co jest ukryte - a co powinniśmy wiedzieć? - Ryszard Walczak, Barbara Jasmyn Ciereszko
18:30 "Wylatowo - miejsce niezwykłe"(90 minut) - dokument o UFO
20:00 Za kurtyną zmroku - czai się światło - Janusz Zagórski
21:00 Zakończenie dnia pierwszego
DZIEŃ 2
9:00 "DMT - molekuła duchowości" (75 minut)
10:15 Czym jest nieskończoność - Jakub Babicki
11:30 "Freedom road cz.3" (1h)
12:30 Nieskończoność w różnych jej formach - Krzysztof Rogala
13:45 "Siła Spokoju" (1:55)
15:40 Jak doświadczyć nieskończoności - Iwona Litewczuk
16:45 "Eko Dom" (1h)
17:45 Jak zrozumieć siebie poprzez nieskończoność - Krzysztof Kacperek
19:00 "Zielona Piękność" (1:29)
20:30 Zakończenie festiwalu
http://www.ffk.org.pl
-
Dzisiaj było ShivaShakti Dance w Biosferze w Warszawie organizowane przez TantraLove.
I rozwój i zabawa - pozytywnie, z miłością, świadomie, miękko i mocno, i niewinne, ciepłe całuski i przytulanki (misiaczki) jak ktoś chciał. Fajni organizatorzy i uczestnicy wyluzowani. A przede wszystkim dużo radości:))
Polecam na przyszłość:)
-
I będzie też w Łodzi i Wrocławiu ShivaShaktiDance,
tutaj terminy http://tantralove.eu/index.php?kalendarium,26
-
We Wrocławiu będzie niedługo ojciec jezuita Joe Pereira z Indii. 28 październik godz. 18. Będzie miał wykład o roli ciała w medytacji. Jest uczniem Anthoniego de Mello, jak sam mówi podstaw karma jogi uczył się u Matki Terasy z Kalkuty, a hatha jogi u samego Iyengara http://yogin.pl/images/stories/medytacja/Ks-Joseph-Pereira.jpg
Miejsce Dolnośląska Szkoła Wyższa
Wydział Nauk Społecznych i Dziennikarstwa Wrocław ul. Strzegomska 47 Sala 118 Wstęp wolny
-
Czy ktoś z Was był na tej imprezie?
http://www.youtube.com/watch?v=1Mu6yxYvbIU&feature=share
-
Dawid, bardzo dziękuję za informację o dzisiejszym wykładzie wrocławskim:)
-
;-)
Ja tam wolałam dzień później pójść na darszan Jaglidasa Maharaj.
-
hydzia
a Janglidas to przypadkiem nie twierdzi, że kobiety to do Oświecenia sie nie nadają?
-
Mariusz, szczerze mówiąc, nie wiem, co twierdzi w tym temacie - i tak na darszanach milczy, jako milczący mistrz :D
Energie ma fajne, silne i pozytywne, podoba mi się jego skromność w porównaniu z wieloma innymi "guru", a to wystarczy, by sobie mile, inspirująco pomedytować w trakcie spotkania. I o to chodzi :)
-
aha :-)
-
A owszem, na darshanie Janglidasa też byliśmy. :-) Nie wiem czy wiesz, ale tego dnia Janglidas miał umówione prywatne spotkanie ze Swamim Vishwanandą, do którego niestety nie doszło, gdyż Swami się zaziębił i za bardzo kichał. :-) Dzień był w ogóle niezwykły, ponieważ w Polsce przebywało wówczas aż czterech znanych Mistrzów: Janglidas właśnie, Swami Vishwananda, Tenzin Rinpocze oraz najbliższy uczeń Sri Raviego Shankara - Swami Jyotirmaya.
Bardzo podobała mi się medytacja poprowadzona podczas darshanu Janglidasa, która jak wiesz, oscylowała wokół uwielbianej przez siebie formy Boga, bądź Satguru jeśli ktoś takowego posiada. Dlatego wielbiciele SV szczególnie mocno czuli w serduszkach Babajiego oraz Swamiego Vishwanandę, o którym zresztą organizatorka darshanu Janglidasa nie omieszkała wspomnieć. :-)
Moje osobiste doświadczenie podczas darshanu Janglidasa było też niezwykłe, ponieważ Mistrz ukazał mi swoją duchową formę. W miejscu którym siedział Janglidas dane mi było ujrzeć postać Chrystusa, taką jaką Jezus posiadał dwa tysiące lat temu.
Nauczanie Janglidasa Maharaja nie różni się niczym od nauczania innych zrealizowanych Guru. Sam Janglidas jest awatarą boskiego Jangli Maharaja, którego wizerunek w formie olbrzymiego plakatu uosabiającego Atmę wisiał podczas darshanu nad Mistrzem.
-
Aaa, to ten plakat z panem o nieproporcjonalnie długich rękach, pamiętam ;)
-
Tak. :-) W poprzednim życiu kiedy całkowicie się zrealizował (urzeczywistnił boską Atmę) miał właśnie takie długie ręce. Tutaj prawdziwe zdjęcie:
http://omgurudev.w.interia.pl/jangli1.htm
-
A teraz wygląda bardzo mizernie w porównaniu do swojej poprzedniej formy. :-) Taki krótki filmik z przed czterech lat: http://www.youtube.com/watch?v=hvHj0piqge4
-
Te posty brzmią jakoś znajomo...
Coś czuję że nam informacji o oświeconych mistrzach jedynie słusznej ścieżki nie zabraknie ;)
-
A mi się zawsze wydawało, że wszystkie ścieżki prowadzą do mistrzostwa zwanego oświeceniem. Czy istnieje więc jakiś wyimaginowany twór, który nazywasz jedynie słusznym? Wątpię. To jak zwykle kwestia perspektywy. To co możesz uważać za dla siebie ograniczające, dla innych może być uwznioślające. Więc nie bądź na dzień dobry takim egoistom. :-)
-
Hehe Lynd, zdecydowanie znajomo ;)
Deva, spamowania sobie tutaj nie życzymy, jak to bywało na Cudzie. Czuj się poinformowany w tej kwestii.
Egoistą, jeśli już ;-)
-
Egoist-ooooooom brzmi jakoś lepiej :-) Jak Om Gurudev Janglidas Maharaj :-)
-
Deva, przyjmij ze czym innym jest zwykłe dzielenie się, a czym innym zarzucanie innych potokiem informacji, do tego wszystkich na jedno kopyto.
Od sterylności jestem daleka, lubię mity i ciekawostki kulturowe;) - lecz jeszcze raz Ci uświadamiam, że takiego spamu, jakiś uprawiał na Cud, nie będziesz tutaj robił, bo po prostu wylądujesz na czarnej liście.
Mam nadzieję, że weźmiesz to pod uwagę.
-
Deva,
Wspominając Twoje posty na cudzie, to mówiłeś chyba że owszem, wszystko się mieści w jednej ścieżce, ale Ty z guru jesteście u samego szczytu, podczas gdy samodzielna metoda rozwoju duchowego, propagowana na tym forum, jest znacznie niżej. Więc taka trochę średnia tolerancja ;)
Co do otwartości, nie pisałeś przypadkiem że jesteś na 100% przekonany do tego co wierzysz i że nic tego nie zmieni? Więc rozumiem że łatwo Ci pisać o rozszerzaniu horyzontów innym, podczas gdy sam uważasz że masz w pełni rozszerzone -- a przynajmniej na tyle, że nic spoza Twojej ścieżki ich nie obejmie, bo widzisz szerzej.
No i zdaję sobie sprawę z tego, że na tamto forum wróciłeś jako kaznodzieja, z przepływem informacji tylko w jedną stronę (zdaje się że też o tym pisałeś). I rozumiem że masz taką potrzebę i pewnie będziesz wcinał się w każdą dyskusję pozornie nawiązując do tematu (jak choćby w tym wątku, raz odpowiadając sam sobie, a raz pisząc o święcie hinduistycznym w wątku nie poświęconym ani świętom ani hinduizmowi), ale to forum ma jednak inną specyfikę. Więc tego typu wypowiedzi będą traktowane jako spam.
I ostatnią rzeczą z jakiej sobie zdaję sprawę w tym poście ;) jest że ta grzeczność to oczywiście grzeczność komiwojażera, nakierowana tylko na to aby "sprzedać" innym swoją ideologię. Nic osobistego, ale mając małą tolerancję na bullshit, pozwól że jej nie kupię ;)
OK, teraz przynajmniej wiadomo na czym stoimy :D
-
I uwierz mi na słowo Hydrozagadko, że nikt tutaj nie szuka zwady. Po prostu pewne sprawy warto od razu prostować, aby nie brnąć dalej w pomieszanie. Sama wykonałaś krok ku temu, udając się na darshan Janglidasa, a to bardzo dobrze o tobie świadczy. Niemniej jednak między wierszami dokonałaś porównania osoby Janglidasa z innymi guru w kontekście skromności. A to już nie było fajne. Tylko dlatego zapodane zostały kolejne informacje, aby to sprostować, ponieważ takie różnice w rzeczywistości nie istnieją.
Warto się pozbywać tego typu złudzeń na dzień dobry zamiast tkwić w błędnych poglądach, którym dał wyraz choćby Mariusz pisząc, że kobiety się u Janglidasa do oświecenia nie nadają. :-) Nie wiem skąd on to wytrzasnął, ale u Janglidasa rezyduje wiele zrealizowanych kobiet, które darzy się tam przeogromnym szacunkiem. Na przykład jedną z nich mogłaś zauważyć na darshanie Janglidasa w Warszawie, która siedziała cały czas pogrążona w medytacji na podium wraz ze swoim mistrzem i nie była hinduską, tylko osobą z zachodu (pochodzi ze Szwecji albo Szwajcari, w tej chwili już nie pamiętam, ale 7 lat przebywa już u Janglidasa).
-
A teraz dopiero doczytałem. Niestety Lyndzie Seagul, ale mnie nie wciągniesz w swoje kolejne imaginacje. Więc z góry wybacz, że nie podejmuję wątku.
-
poczytałem o Janglidasie i wygląda, że jak najbardziej akceptuje nauczanie kobiet i ...
nie wiem skąd mi sie wzięło że jest inaczej, ale spróbuję sie dowiedzieć ;)
-
nie spodziewałem się, że usłyszę tutaj skowronkowy śpiew o zrealizowanych mistrzach.
-
Ja też się Darku tego nie spodziewałem powiem szczerze i nadal nie spodziewam, bo to tylko bardzo, bardzo krótka wizyta towarzyska. :-) A nim zapadnie decyzja, ale ktoś już uzna, że tu jestem zbyt długo i zbytnio spamuję, to podaję tymczasowo alternatywny temat do istniejącego drugiego wątku na tym forum pt. "Ciekawe imprezy duchowe". Swój orientacyjny link zamieściłem celowo tutaj, żywiąc nadzieję, że tak będzie mniej nieinwazyjnie, bo przecież nie dla każdego musi to być od razu ciekawe. :-) Sorki za te sprostowania w niewłaściwym wątku, ale warto było to krótko wyjaśnić, skoro pojawiły się różne wątpliwości. Pozdrawiam :-)
-
Tak właściwie Darku, to bardzo, bardzo, bardzo rzadko tu zaglądałem, ale jeśli już zajrzałem, powiedzmy że raz na pół roku, to akurat zawsze trafiałem na jakieś wspominki bądź o mnie bądź o Swamim itp. więc postanowiłem się w końcu zorientować czy to chęć szczera czy jakieś nieuzdrowione do końca echa przeszłości. :-)
-
nie spodziewałem się, że usłyszę tutaj skowronkowy śpiew o zrealizowanych mistrzach.
A ja wręcz przeciwnie! :-D
-
Jak nie będziesz presjował innych, tylko informował, to pewnie będziesz mógł wklejać co chcesz. To do skowronka było, czy tam devy
jedno forum ma na koncie ;)
-
Deva, no i zacząłeś już spamować. Przyjrzyj się tym swoim impulsywnym wpisom (jeden pod drugim) ;-) i rozmowie z samym sobą :D
To, że ktoś idzie sobie pomedytować przy innej osobie, nie oznacza, że jest dobrym materiałem na nawrócenie na bycie wyznawcą jakiegokolwiek guru ;)
Nie nawrócisz mnie, zatem możesz nie wysilać się na próżno.
Janglidas JEST bardziej skromny od Vishwanandy, nie ma w tym żadnej potwarzy. Widać to na pierwszy rzut oka (ubiór, brak wystawnego podium itp).
No i przyjemniejszy energetycznie.
"Milczysz jak Janglidas, czyli rozumiem, że mam twoje ciche przyzwolenie? :-)"
Nie mam wolnego całego dnia, by siedzieć i śledzić, czy czegoś nie napisałeś ;)
I ciekawsze zajęcia :)
"Dobra, żartuję, poczekam na twoją decyzję :-) Chciałem Cię tylko uspokoić, że powtórki z cudu nie będzie"
Mam taką nadzieję. Trzymam za słowo.
-
Postaraj się zrozumieć a może i zaakceptować Hydrozagadko, że ja mam już taki styl wypowiedzi. Szybko myślę i szybko piszę. :-) Wielokrotność komentarzy nie sprowadza się u mnie do impulsywności tylko do wyrażania szerszego spektrum wiedzy w danym temacie. Ja wiem, że wielu nie widzi w tym nijakiej spójności myślowej, ale takowa istnieje tylko trzeba pozwolić się człowiekowi do końca wysłowić, a nie od razu na wstępie sugerować, żeby się zamknął bo za dużo gada i spamuje. :-)
Nikogo tu nie będę przecież nawracał, w ogóle bym dyskusji nie ciągnął, gdybyś uparcie nie twierdziła tego co twierdzisz w kontekście większej skromności jednych mistrzów nad drugimi. :-) Nie wiesz jaki Janglidas jest prywatnie i choć pewnie mi nie uwierzysz, to odbiega daleko od tego co nazywasz byciem skromnym. :-) To chciałem przede wszystkim sprostować, gdyż daleka jesteś od prawdy w tym co piszesz i tyle. Janglidas dobrze wie kim jest Swami, więc o przyjemniejszym odbiorze energetycznym to już jakieś kompletne nieporozumienie, ale okey, już to zostawiam, skoro taka jest twoja ostateczna opinia w temacie. :-)
-
Nie wiesz jaki Janglidas jest prywatnie i choć pewnie mi nie uwierzysz, to odbiega daleko od tego co nazywasz byciem skromnym.
O, to mozna sie z nim na piwo umowic?:)Jak bys mogl to podeslij numera na priv:)
Janglidas dobrze wie kim jest Swami, więc o przyjemniejszym odbiorze energetycznym to już jakieś kompletne nieporozumienie.
A nie, no pewnie, jak to w ogole moglo przyjsc komukolwiek do glowy:D
Moze to dlatego ze Asia to kobieta, rozumiesz, one czasem sie myla w kwestiach boskosci:)))
Wg mnie jedynie papiez Franciszek ma wibracje troszeczke przyjemniejsze (bo i wyzsze, wiadomo). No, ale w koncu to namiestnik Boga na planecie, a nie jakies dzikusy.
-
Z kobietami to jest jak z aniołami, jak im się podetnie skrzydła, to lecą dalej na miotle :-D
-
A już bardziej poważnie, to zawsze możesz pogadać z Janglidasem co sądzi o opinii Hydrozagadki. Z takiego powodu na pewno przerwie swoje milczenie i odpowie :-)
...bo nie całkiem jest Janglidas taki milczący. :-) Z uczniami Vishwanandy niejednokrotnie sobie słodko gaworzył. Ale oczywiście wiecie lepiej, bo na darshanach lubi sobie akurat pomilczeć. :-)
-
Warto abyście też zrozumieli, że skromność nie polega na chodzeniu nago i siadaniu na ziemi zamiast na krześle. :-) Kiedyś Sai Baba zaproponował Janglidasowi aby przywdział szaty Swamiego, ale Janglidas odmówił. Sai wyjaśnił następnie, że Janglidas ma jeszcze problemy z ego, które nie potrafi całkowicie wejść w rolę Mistrza z obawy, że popadnie w pychę. I ja tu akurat Janglidasa dobrze rozumiem, ponieważ siła Mayi (iluzji) jest bardzo potężna i potrafi nawet Mistrza wciągnąć w karman, tym bardziej, że Janglidas był mocno pyszałkowaty w poprzednim wcieleniu, kiedy jeszcze parał się czarną magią. Stąd taka jego dzisiejsza zapobiegawcza "skromność". Ale taka powierzchowność nie ma nic wspólnego z funkcjonowaniem innych Mistrzów ani z tym jak się oni przejawiają. Zrozumcie to wreszcie, bo najwyższy już czas :-)
-
A druga, bardziej pozytywna strona medalu jest taka, że w tym wcieleniu Janglidas najbardziej na świecie upodobał sobie Mistrza Jezusa, którego obrał za wzór. Stąd taki ma też sposób bycia. I to jest prawdziwa skromność, za którą Janglidasa tak wielu wielbicieli kocha i szanuje. Mój szacunek ma za to na pewno, ale nigdy w życiu bym tego nie porównywał na niekorzyść innych Mistrzów, bo to kompletne nieporozumienie.
-
Chyba po prostu przypisujesz porownaniu Asi zbyt duza wage. To wszystko kwestia indywidualnych upodoban, energetyki, wspolnej karmy itp itd.
Ja - co prawda nie na zywo, tylko po zdjeciach i filmikach - akurat zdecydowanie przyjemniej odbieram Vishwanande. Ale nie uznalbym za "nieporozumienie" faktu, ze dla kogos inny mistrz moze byc przyjemniejszy wibracyjnie. Niezaleznie nawet od tego, co sam Janglidas sadzi na temat.
-
"Czy ktoś z Was był na tej imprezie?"
deva
ja byłem, nie spodziewałem się takiego linku tutaj i dopiero po tej waszej dyskusji tam zerknąłem , nawet zapomniałem już o tym a to dopiero miesiąc minął ...
dzięki , nawet się rozpoznałem na filmiku ; )
porównania:
co do dyskusji o tym Swamim i Janglidasie, to od tego drugiego mnie odrzuca a przynajmniej nigdy mnie do niego nie ciągnęło, nie żebym miał coś przeciw niemu, nie oceniam a i nie podważam jego poziomu urzeczywistnienia, ale to nie moje klimaty, tam jest taka asceza, która unicestwia związki ze światem, że dobre jest to dla tych którzy wybierają ścieżkę dźniany i wyrzeczenia, to ścieżka ognia, tutaj w takim hardcorowym wydaniu wypalania żywym ogniem aż do odparowania wody z ciała ; ) , wolę łagodniejsze i przyjemniejsze w odbiorze klimaty miłości, wody, oraz związanych z tym również manifestacji wszelkiego rodzaju bogactwa w takim międzyludzkim i materialnym sensie również, stąd Swami Vishwananda robi na mnie lepsze wrażenie
porównując te ścieżki oczywiście mam na myśli pewne odpowiadające mi proporcje, bo mówiąc o miłości i mądrości to tego się przecież nie da oddzielić i jest to kwestia tej czy innej iluzji którą wciąż potrzebujemy się karmić, by czuć się dobrze czy bezpiecznie, np. gdy idąc wciąż drogą ( czyli wciąż będąc w jakims stopniu zniewoleni i uśpieni ) ale mamy potrzebę by już sprawiać wrażenie czy mieć to poczucie że jesteśmy "spełnieni" "wartościowi" "równi" "wolni" "niezależni"
dla jasności: uważam że to też jest ważne, choć względne i iluzoryczne
kilka osobistych refleksji ze spotkania :
choć podczas spotkania Swamiego Visha podszedłem do niego czysto 'instrumentalnie" (bez zachwytu i uprzedzenia), czyli z pewnym pozytywnie ukierunkowanym dystansem nastawionym na kontakt z Bogiem poprzez niego, lub dzięki jego pomocy ( jak kto woli) , bez jakiejkolwiek intencji angażowania się w jego ruch i aktywności, czy kursy które proponuje i propaguje,
- pojechałem tam w konkretnym celu m. in. zamknięcia pewnych kończących się spraw w moim życiu i otworzenia nowego rozdziału, (czemu bardzo ale to bardzo sprzyjały moje skojarzenia związane z datą tego spotkania jak i to w jakim momencie życia akurat się znalazłem) -
to jednocześnie nie udało mi się uniknąć i powstrzymać od głębokich chwil wzruszenia i łez, w których kontaktowałem się dzięki temu Swamiemu z głębszymi obszarami swojej istoty - dzięki samemu jego widokowi na wejściu, co było wstrząsającym doświadczeniem zobaczyć kogoś takiego, po długim czasie braku kontaktu z kimś kogo serce naprawdę rozkwita i emanuje energią duchowej wolności i szczęścia, jak i dzięki temu w jaki sposób poddawał się Bogu podczas kilku badjanów które zaśpiewał na wstępie, co też mnie powaliło na kolana choć siedziałem ; )
jak i dzięki energii grupy, dzięki temu że śpiewali podczas darszanu te wszystkie swoje badjany, czułem ( a siedziałem blisko głośnika) jak rozbijało to stopniowo nagromadzone skorupy i pozarzucone na mnie ograniczające mnie sieci i toksyczne klatki, w które wkrecało mnie i budowało wokół mnie z zapałem godnym lepszej sprawy sporo ludzi przez ostatnie miesiące ,( a i sam się w to wikłałem),
to uwolnienie dokonywało się o tako, zupełnie bez żadnego mojego aktywnego udziału :
nie byłem w stanie śpiewać ani nawet mówić - w drodze na spotkanie, co ciekawe dopiero w pociągu ( inaczej bym tam nie pojechał jakby zaczęło się to ciut wcześniej) , dopadł mnie (czego dawno ale to bardzo dawno u mnie nie grali ) fatalny i jak zwykle totalnie deprymujacy i zniechęcający mnie ból gardła, który wraz z upływem czasu jedynie narastał i narastał... z kulminacją pod koniec spotkania
c.d. polemiki:
dla tych którzy porównują mistrzów z powierzchownego punktu widzenia, analizy zachowań, ubioru czy odmienności kulturowych, czyli wciąż skupiają się na pozorach jako wyznacznikach oświecenia, miast rozpoznawać te same energie otwartego serca i oświeconego umysłu przejawiane na różne sposoby przez różnych mistrzów :
na ścieżce miłości by zaistniał przepływ miłości musi istnieć różnica potencjałów czyli ten który przekazuje Boską miłość jest "na górze" a ten który odbiera jest "na dole", wymaga to przyjęcia pewnej odbiorczej postawy, bo gdy tego nie ma, wtedy nie ma przepływu , a gdy jest, wtedy miłość która spływa, automatycznie podnosi adepta do wyższego poziomu świadomości ( co pięknie było widać , tak patrząc z boku i bez intencji koloryzowania , podczas dardzanu, zwłaszcza u tych którzy bezwarunkowo ufali temu mistrzowi i pięknie rozświetlali się podczas tego wchłaniania potężnych dawek boskiej energii miłości, co wzbudzało we mnie nawet pewną zazdrość, że nie jestem w stanie z tej "windy" skorzystać ze względu na swoje mentalne ograniczenia i przyjętą postawę)
- sprzyja temu procesowi taka czy inna otoczka budowana wokół świętego , atrakcyjna i pomocna dla tych którzy z jego pomocy korzystają... a czasem odrzucająca tych którzy widząc kogoś kto siedzi wyżej uznają automatycznie, że się wywyższa itp różni ludzie mają i nakładają na innych różne skojarzenia i doświadczenia....
na ścieżce mądrości na której nacisk kładzie się na medytację jest trochę inaczej i trochę innego rodzaju otoczka przyciąga innego rodzaju poszukiwaczy ( i pomaga im się zestroić z boskim źródłem), np. takich którzy preferują "skromność" mistrza który się zewnętrznie nie wyróżnia i nie "wywyższa", czyli potrzebują równie złudnego ale zupełnie innego niż na ścieżce miłości poczucia, poczucia równości - choć przecież ewidentnie i de facto NIE SĄ równi poziomem urzeczywistnienia mistrzowi, ale niektórzy nie lubią gdy ktoś im o tym przypomina w jawny i "ostentacyjny" sposób, zwłaszcza gdy sami czują się jakiegoś poziomu mistrzami i często pełnią takie np. nauczycielskie role co czasem nie pozwala im zejść poniżej pewnego poziomu ( wyobrażeń o sobie i ról jakie pełnią) - czyli wybierają takich a nie innych mistrzów, którzy swoim zachowaniem nie kolidują z ich systemem wyobrażeń o sobie, a wręcz wzmacniają je na pewnym etapie,
jak to często bywa przy okazji intencji rozwoju wybiera się mistrza również tak z doskoku na jedno spotkanie, dla własnego dobrego samopoczucia, jako kolejnej okazji do dowartościowania się i dla wywołania w sobie poczucia samozadowolenia czy samozachwytu, czy dla zwykłego podtrzymywania czy wręcz rozwijania poczucia posiadania kontroli i władzy nad swoim życiem , do których to "wyznaczników rozwoju" ludzie często są jakoś tam przywiązani
- na tej czy innej ścieżce czegoś się trzymać trzeba
wnioski:
fajnie jest spotykać mistrzów, takich czy innych, otwierać się na miarę własnych chęci , zdolności i możliwości i przyjmować od nich pomoc i wsparcie, to bardzo cenne,
a wręcz bezcennym jest gdy w tej różnorodności przejawień i ścieżek znajdujemy takiego mistrza który nam pasuje i odpowiada pod każdym względem i takąż ścieżkę
jedynie ci którzy uważają że wszystkich i wszystko przerośli zdani są tylko na siebie i na swoje ścieżki... niektórzy z nich faktycznie zdają się też na Boga ; )
-
matek
Dla mnie temat zamknięty. Jutro już mnie tu nie będzie. Ale wg mnie nie mają sensu takie porównania, bo jaki sens może mieć np. porównywanie Buddy z Jezusem, skoro jeden i drugi to urzeczywistniona boskość (Atma). Zależy więc z jakiego pułapu patrzymy. Po cóż patrzeć z pułapu karmicznego i oceniać, skoro można wznieść się ponad i syntetyzować miast dzielić, bo chyba o to w rozwoju duchowym chodzi, nie uważasz?
Frisky
Twoje doświadczenia są bardzo cenne i uwznioślające, oby te odczucia pozostały już w twoim sercu na zawsze i rozświetlały twą drogę. :-)
-
Deva to Skowronek, a Frisky ma słowotok jak Bhupati.
-
nie da się ukryć :)
podobnie jak kopergamin to zz, doktor to mm, barnaba to s, taoisch to i. itd :)
-
A Wniebowziecie Grubego ?
-
może mk
-
deva
"Twoje doświadczenia są bardzo cenne i uwznioślające, oby te odczucia pozostały już w twoim sercu na zawsze i rozświetlały twą drogę. :-)"
niewątpliwie dokonywał się w tym czasie pewien przełom w moim życiu i pomoc ze strony twego Mistrza jak i całej waszej grupy w tym momencie okazała się cenna, co do tego nie mam żadnych wątpliwości i bardzo się cieszę że pojawiliście się w moim zasięgu i pomogliście mi przestawić ciut przyrdzewiałą zwrotnicę
- jeszcze raz dzięki za odświeżenie mojej pamięci, takie rzeczy warto sobie przypominać i się nimi dzielić : )
-
Jakbym miał się odnieść do porównań między Mistrzami, to jednak wolę Swamiego Vishwanandę niż Janglidasa.
Po prostu, nie lubię, jak mnie guru atakuje po 3 oku i jak presjuje pogardą wobec kobiet jako istot nizszych (a to wytraźnie czuję od Janglidasa).
-
Leszek
no właśnie jak też miałem takie wrażenie ale podobno przy tych darszanach pomagają kobiety które są "urzeczywistnione". Hydrozagadka też tam była parę dni temu i mówi, że jest OK
-
Byłam nie parę dni temu, a miesiąc temu :)
Nikt mnie tam po 3 oku nie walił, ani nie presjował - może trafiłam na moment, kiedy Janglidas był w dobrym humorze :D
Zaś Vishwanandy nie trawię od pewnego czasu, jak zapodawał na darszanach katolickie śpiewy ku czci ran Chrystusa ;)
Oczywiście, to nie jedyny powód, ale w porównaniu z darszanami Visha, to u Janglidasa było zdecydowanie przytomniej i przyjemniej.
Być może jednak jeden darszan wiosny nie czyni;)
Gdybym jednak miała wybierać, to i tak wybrałabym z nich wszystkich Aishę Salem.
-
A co powiecie o spotkaniach z AMMA
-
Hydrozagadko
Swami Vishwananda oprócz tego, że jest hinduskim Swamim, jest również Biskupem prawosławnym. Kocha Chrystusa równie mocno jak Janglidas, podczas Wielkanocy dostaje stygmatów itd., więc twoja niechęć wynika z twych własnych nieprzepracowanych wzorców chrześcijańskich, które projektujesz na osobę Mistrza. Rozumiem, że gdyby akurat u Janglidasa zaczęto śpiewać zamiast bhajanów nasze polskie pieśni, to Mistrz również straciłby na wartości w twoich oczach? No to muszę cię zmartwić, ale polskie grupy bardzo często śpiewają będąc w Indiach właśnie takie cierpiętnicze kawałki, którymi Janglidas się zachwyca. :-) Jak się z tym uporasz w sobie, to dopiero wówczas docenisz majestat zarówno Jezusa jak i innych Mistrzów, którzy zrealizowali chrystusową świadomość (Atmę).
-
Mariusz
O ile mi wiadomio, w systemie wierzeń guru Janglidasa pojecia "kobieta' i "urzeczywistniona" wzajemnie się wykluczają.
Tak samo zereszta, jest w przypadku systemów wierzeń większości hinduistycznych guru.
deva
Prócz wiary w szczególne właściwości guru własnego, guru cudzych i guru uznanych przez opinię za guru, osoba dążąca do doskonałości (oświecenia), powinna rozwijać WŁASNĄ świadomość wibracji.
Tak więc nie pouczaj hydrozagadki (ani innej osoby swiadomej wibracji), gdyż takie pouczanie mogłoby stępiać intuicję na rzecz ślepej wiary. A to nie jest właściwy kierunek rozwoju duchowego.
Tonacja zaśpiewu nie jest obojętna. Wibracje wpływają nie tylko na nasze samopoczucie, nie tylko wyzwalają emocje. Wibracje pomagają nam otwierać się na intuicję oraz boskośc, albo stępiają naszą wrażliwośc.
Z tego wynika, że to nie hydrozagadka ma problem z akceptacją. To Ty masz problem z nieświadomościa wpływu wibracji na to, co się dzieje z umyslem pod ich wplywem.
Nie musisz się ze mną spierać. Zapytaj swego guru. Nie w śnie, tylko na jawie. :)
-
Devronek - taki misz masz w moim odczuciu jest mało strawny. Póki Vish trzymał się własnej tradycji, medytacje, grupowe śpiewanie OM - to było ok.
Serwowanie cierpiętniczych zaśpiewów i cierpiętniczej filozofii nie jest tym, czego szukam, ani co mój własny guru zaleca;)
Jak się uporasz z zaślepieniem na punkcie Vishawanandy, to wtedy docenisz mistrza w sobie:)
Co do usuwania konta - sam możesz je usunąć. Nikt tego nie musi robić za Ciebie :)
-
Jest takie obciążenie, które się nazywa GURUJOGA, dopóki nie uwolni się człowiek od tego obciążenia, nie będzie potrafił myśleć sam i zrobić kroku samodzielnie, zawsze będzie szukał jakiś guru, aby się do nich podczepić bezkrytycznie.
-
Hydrozagadka
Jakiej tradycji trzymał się Swami :-)
Swami celebruje święta z każdej jednej tradycji odkąd był nastolatkiem, kiedy to Bóg powołał go do misji w duchu jedności wszystkich wyznań.
-
BA! Jest nawet specjalistyczne GURUJOGA FORUM (http://gurujoga.pl/forum) !!!1 :-D