|
|
| Cele regresingu | |||
| Wysłane przez: Leszek.Zadlo Data: 2013-11-13, 04:25:49 Ilość odłon: 539 | |||
| Autor: Leszek Żądło | |||
Najważniejszym dla mnie celem jest człowiek, jego szczęście i rozwój. Pierwszy i najważniejszy cel regresingu to odkryć prawdziwego siebie, to przez rozwój tego, co w tobie najlepsze, urzeczywistnić swoje szczęście - doświadczyć spełnienia. Prawdziwe szczęście, którym będziesz się chciał dzielić z innymi! Nie ma szczęścia bez rozwoju duchowej świadomości i bez oczyszczenia podświadomości. Naszym celem jest zbliżyć się do oświecenia. A oświecenie to stan bezwarunkowej miłości, szczęśliwości, błogości, rozszerzonej świadomości. Można powiedzieć, że to stan świadomości swej pełnej doskonałości. Tego się nie można nauczyć, lecz można się do tego przyzwyczaić. I tu zabijamy klina tym, którzy chcą się zawsze i wszędzie uczyć. Nawet oświecenia nauczyliby się chętnie od kogoś! W regresingu niczego się nie uczymy. Raczej oduczamy się tego, co nam przeszkadzało żyć dobrze i efektywnie. Oduczamy się też bezsensownego gromadzenia wiadomości i informacji, zwanego potocznie wiedzą. Tą metodą możemy uzyskać świadomość realnej wartości owej "wiedzy". Kiedy do tego dochodzimy, niezbędne okazuje się systematyczne praktykowanie medytacji. Po jakimś czasie medytacji zauważamy, jak cenna jest intuicyjna mądrość. Ale wielu tak trudno uwierzyć w intuicję.... Szczególnie jeśli jest to własna intuicja! Doświadczenia oświecenia łatwiej osiągnąć podczas modlitwy lub w wyniku intensywnego oddychania, niż przy oczyszczaniu podświadomości. Ale trzeba wiedzieć, że najczęściej są to doświadczenia cząstkowe. Ostateczne oświecenie jest możliwe dopiero po oczyszczeniu podświadomości z uzależnień, niechęci, pożądań, ograniczeń i zaakceptowaniu stanu oświecenia z wszystkimi jego cechami! Jestem przekonany, że jest wiele przyjemniejszych praktyk duchowych od regresingu. Dlaczego więc wybrałem regresing? O tym decyduje jego skuteczność. W każdej praktyce duchowej niezbędne jest oczyszczenie podświadomości, lecz nie każda z nich stawia na odkrywanie pozytywnego potencjału drzemiącego w każdym z nas, czy na rozwijanie pozytywnego myślenia. Nie byłoby dziś regresingu, gdyby nie huna. To właśnie huna uczy, że człowiek jest z natury dobry, że jest w nim najwyższe dobro, a tylko pokłady emocji i wyobrażeń zaśmiecających ją nie pozwalają nam dostrzec tej prawdziwej naszej natury. Śmieci można usunąć, a wtedy zostaje nasza prawdziwa - boska jaźń. Gdyby nie huna, nie byłoby dziś też wielu innych postępowych psychoterapii humanistycznych. Regresing posługuje się wszystkimi ważniejszymi zasadami i metodami Huny w zakresie wychowywania podświadomości, a także nawiązywania kontaktu z Niższym oraz Wyższym Ja. Tradycyjne metody stosowane w praktykach duchowych mogą się okazać mało wydajne, kiedy mamy do uwolnienia jednocześnie dużą ilość negatywnych wzorców. Taką sytuację miewamy wówczas, gdy używamy afirmacji atakujących nasze najgorsze wyobrażenia o sobie, bądź o świecie. Np. w sytuacji, kiedy uzdrawiamy się z chronicznych chorób, czy uwalniamy od silnych rodzinnych konfliktów oraz zależności. Wtedy reakcja podświadomości i organizmu może nas zupełnie zaskoczyć. Silny opór podświadomości przed zmianami może się pojawić wtedy, gdy atakujemy za pomocą afirmacji nasze osobiste prawa czy zakazy. Wtedy w naszym życiu i umyśle pojawia się istny młyn, z którym ludzie przyzwyczajeni do łagodnych i bezbolesnych metod radzenia sobie z sobą, nie potrafią sobie poradzić. Ból i zamieszanie za bardzo ich przerażają, a odwaga pchająca dotychczas do rozwoju, nagle ich opuszcza. I... rezygnują. A szkoda. Często słyszę o poważnych życiowych lub zdrowotnych kłopotach ludzi rozwijających się duchowo, lecz stroniących od terapii regresywnych, a szczególnie reinkarnacyjnych. Niektóre z tych osób nawet przekonują się, że tak widocznie musi być, że wszystko jest w porządku. Nic bardziej błędnego. Nikt nie musi cierpieć czy ponosić porażek, jeżeli rozwija się duchowo! Nikt nie musi płacić takiej ceny za swój rozwój, za zbliżanie się do doskonałości! To ogromne nieporozumienie. Rozumiem, że wielu stara się być wiernymi swoim zasadom, więc nie wie, że to co im dolega, to tylko wzorce obciążające karmę. Rozumiem, ale.... żal mi ich, bo przecież wcale nie muszą się tak męczyć. Na uporanie się ze swymi problemami ludzie ci potrzebują co najmniej kilku lat, podczas których doświadczają upokorzeń i cierpienia. A gdyby tak... zastosowali jakąkolwiek metodę regresywną odwołującą się do aktywnej pracy z podświadomością, nie potrzebowaliby mądrych i ciągle sprzecznych z sobą rad różnych ekspertów od medycyny i "autorytetów duchowych". Wiedzieliby sami, co im dolega i skąd się to wzięło. Tymczasem wielu z nich używa wszystkich środków mających oczyścić energię zewnętrzną i wewnętrzną, nie ingerując jednak za bardzo w zawartość podświadomego umysłu. To musi być mniej wydajne, choć pewnie jest przyjemniejsze. Ale ja wolę regresing. 3, 2, 1, 0, ... Ciach i po bólu! Nawet jeśli trzeba to powtarzać kilkadziesiąt razy dziennie, to i tak kłopot opuszcza nas kilkanaście razy szybciej! A o ileż stajemy się mądrzejsi! Ponieważ już wiele lat wcześniej nie chciałem być tak okrutny dla siebie i cierpliwy wobec cierpienia, by rozłożyć proces uwalniania na lata, to zastosowałem medytację wykorzeniania, która polega na świadomym powracaniu do korzeni naszych problemów. Regresing jednak różni się od tej buddyjskiej praktyki, ponieważ nie uznaje tematów tabu. Mówiąc o celach regresingu, należy odróżnić cele terapeutyczne od duchowych. Dla wielu osób mogą się one uzupełniać, ale dla innych - wykluczać. W przypadku wątpliwości natury duchowej klient powinien zaznaczyć, że nie interesuje go nic więcej poza poprawą stanu zdrowia. Być może uda się poprowadzić sesję tak, żeby nie ruszać wątku duchowego. Ale to nie jest pewne. Cele terapeutyczne, to poprawa zdrowia, uzdrowienie, uwolnienie od lęków, obsesji czy natręctw i wreszcie poprawa jakości życia. Cel duchowy to oświecenie, odkrycie swej prawdziwej - boskiej - doskonałości, właściwie odkurzenie jej i odgrzebanie spod sterty negatywnych wyobrażeń na temat naszej relacji z Bogiem. Regresing stawia sobie za cel oprzytomnienie i otrzeźwienie, jako że nie da się rozwijać duchowo pielęgnując odloty w nierzeczywistość. Metoda jest dla tych, którzy nie boją się zanegować swoich wierzeń, poglądów, wyborów, swego stylu życia. Dla tych, którzy wiedzą, że człowiek jest z natury dobry, a to, co złe, to efekt zakodowania negatywnych wzorców w procesie rozwoju, wychowania i samowychowania. Ma nam ułatwić znalezienie się w życiu, lepsze i sprawniejsze funkcjonowanie w świecie. Regresing umożliwia uwolnienie się od lęku przed śmiercią i ponownymi narodzinami. Oferuje też uwolnienie od wzorców śmierci i intencji umierania. Wiele osób dzięki regresingowi przekonało się, że można się uwolnić nawet od tego, co wydaje się niemożliwe - np. od najgorszych myśli o samym sobie, zwanych prawem osobistym. A można, ponieważ w regresingu docieramy świadomie do znacznie starszych warstw podświadomości, niż za pomocą innych metod, a ponadto czynimy to szybciej! Uporanie się z syndromem śmierci zajęło mi około roku. A nie był to mój główny temat do przepracowania. Tym niemniej przez tak długi czas paskudnie dawał mi się on we znaki, aż się od niego uwolniłem. Nic w tym dziwnego, bo to ogromna masa negatywnych wzorców, energii i wyobrażeń. Pracowałem celowo przez prawie rok nad syndromem zniedołężnienia, aż uzyskałem zadowalające efekty. Może się wydawać, że rok pracy, to bardzo długo. Ale bądź uprzejmy wziąć pod uwagę, że te osoby, które przepracowały syndrom zniedołężnienia innymi metodami, np. przez rebirthing, zużyły na to 5- 6 razy więcej czasu. Czasu, który można było wykorzystać znacznie przyjemniej i pożyteczniej. Pomyśl też o tych, którzy tegoż syndromu nie przerobili i dziś albo leżą na cmentarzu, albo są przykuci do łóżek bądź wózków inwalidzkich. Regresing na pewno spełni swój najważniejszy cel, kiedy uda nam się uwolnić od "wewnętrznego sabotażysty" i od syndromu zdrady. Zdrady siebie, Boga i innych. Wtedy, i tylko wtedy, będziemy mogli powrócić do "raju". Regresing pomaga nam się uwolnić od skutków błędnych decyzji, ale nie sprawia, że natychmiast podejmujemy właściwe decyzje i że je doceniamy. Docenienie tego, co w nas najlepsze, to już kwestia medytacji i właściwych afirmacji. Jeśli stwierdziłeś, że regresing może ci pomóc w realizacji twoich celów, wykorzystuj go.A kiedy chcesz spróbować pierwszy raz, zdecyduj się na co najmniej 3 sesje. Jeśli odpadniesz wcześniej, nie wydawaj opinii o czymś, czego nawet nie udało ci się doświadczyć. Jeśli masz wątpliwości, skorzystaj z innych propozycji. Na koniec chcę zauważyć, że pracując metodą regresingową odkrywamy coraz bardziej zaskakujące decyzje z przeszłości, które jeszcze dziś mają na nas ogromny wpływ. Zdarza się, że kiedy trafiamy na pewne tematy, to trudno je odreagować. Emocje są silne i zaciemniają widzenie. Regresing jest skuteczny, ale nie dla wszystkich się nadaje. Jego stosowanie może nawet stać się przyczyną pogorszenia samopoczucia i pomieszania umysłowego. Wszystko zależy od tego, jak do tej terapii podchodzimy. Nieskuteczność terapii regresywnych wynika z 4 przyczyn: 1. lęk przed samym sobą i konfrontacją z zawartością podświadomości. 2. trzymanie się dotychczasowego systemu wartości jako czegoś, czego zmienić nie wolno! 3. nieczyste intencje związane ze stosowaniem regresingu (ciekawość poprzednich wcieleń, pożądanie mocnych wrażeń, pragnienie odnowienia starych umiejętności i mocy, chęć udowodnienia, że to nie może działać, szukanie odpowiedzi na pytania egzystencjalne, szukanie winnych swych cierpień, używanie jako wzmacniaczy środków halucynogennych itp.). 4. niezdolność do przyjęcia pomocy z zewnątrz. Jeśli rzeczywistym celem osoby podejmującej przygodę z regresingiem, jest odkrycie swych magicznych umiejętności i usprawiedliwień dla swych wad i paskudnych intencji, to pozostaje mi jej tylko żałować. Nie mogę się też dziwić, że ta droga jej nie satysfakcjonuje. Dla osoby mającej powyżej określone cele, regresing na pewno się nie nadaje. Może jej tylko pogorszyć samopoczucie. Sesje regresingu powinna prowadzić specjalnie przeszkolona i uprawniona osoba, czyli licencjonowany regreser. Potencjalni klienci chcą mieć rzetelnych nauczycieli i przewodników po trudnej drodze uwalniania się od własnych problemów. Szukają dobrych przykładów, jak żyć lepiej i dostatniej. Dlatego uzyskanie dyplomu regresera, to nie przepustka do raju czy doskonałości. To raczej zobowiązanie, by dalej się rozwijać i nieść pomoc tym, którzy jej potrzebują. Osoby, które usiłują stosować regresing na podstawie książek lub zajęć, na których były, a nie przeszły pełnego cyklu szkolenia, nawet nie zdają sobie sprawy z wielu mechanizmów i procesów, które należy odreagować. Nie znają sposobów ułatwiających i przyśpieszających przebieg sesji. Do tego pojawiła się swego czasu spora ilość szarlatanów reklamujących swe wątpliwej jakości usługi jako regresing. Dziś jest już nieco lepiej. Zastrzeżenie nazwy chroni zarówno regresing jak i regreserów przed pomówieniami i nieuczciwą konkurencją. |
|||
|
| Komentarze |